Pamiętacie aferę o przysłowiową pietruszkę, kiedy to sporo osób oburzyło się na użycie sztucznej inteligencji w The Alters? Jeśli nie, to spokojnie, zaraz wszystko przypomnę. A jeśli doskonale pamiętacie, to poniżej znajdziecie skrót wydarzeń.
Skrót informacji
- Niedawno internet obiegła afera związana z użyciem AI przez 11 bit studios w The Alters. W dwóch miejscach w grze pojawił się charakterystyczny wstęp generowany przez ChatGPT – w dzienniku kapitańskim oraz w tłumaczeniu napisów na brazylijsko-portugalską wersję językową.
- Polscy developerzy tłumaczyli, że był to efekt niedopatrzenia, choć wielu graczy mocno oburzyło się na jakiekolwiek użycie sztucznej inteligencji w projekcie.
- Dziś pojawiła się aktualizacja, która usuwa wspomniane elementy z The Alters.
The Alters pod ostrzałem
Dobra, to po kolei. Część graczy zauważyła, że w dwóch miejscach w grze pojawia się słynne „Jasne, oto poprawiona wersja…”. Jeden przypadek dotyczył ledwo widocznego fragmentu czegoś w rodzaju dziennika kapitańskiego, a drugi tłumaczenia napisów w brazylijsko-portugalskiej wersji językowej.
Sprawa szybko urosła do większej rangi, więc 11 bit studios zostało zmuszone do wydania oficjalnego oświadczenia. Dowiedzieliśmy się z niego, że pierwszy przypadek to zwykły placeholder wrzucony tam przez grafika (taki odpowiednik lorem ipsum), a drugi wynikał z presji czasowej i zbliżającego się terminu.
Większość graczy zrozumiała, że to zwykła wpadka, a nie dowód na to, że The Alters zostało wygenerowane przez AI. Niemniej, część osób była mocno oburzona i wylewała frustrację, używając nawet niecenzuralnych słów pod adresem polskiego studia. W swoim materiale na youtube’owym kanale Gry-Wideo mówiłem wtedy, że – podobnie jak w przypadku Clair Obscur, gdzie pojawiły się plakaty stworzone przez sztuczną inteligencję – zapewne doczekamy się aktualizacji, która podmieni te fragmenty na autorskie materiały. I nie uwierzycie, ale dokładnie tak się stało.
Do gry trafił właśnie patch 1.1.0, który oprócz poprawek w samej rozgrywce i optymalizacji, usuwa również wspomniane wcześniej elementy. Informację na ten temat znajdziecie w poście na Steamie, w sekcji dotyczącej lokalizacji i voiceoverów.
Przeczytaj też: Wiceprzewodniczący PE wspiera inicjatywę Stop Killing Games
Podsumowując, trochę krzyku było, ale wszystko dobrze się skończyło i raczej nie ma sensu dalej wyciągać grabi w stronę polskich twórców. Zresztą, niedawno podzielili się oni wynikami sprzedaży, robiąc to w naprawdę uczciwy sposób – bez operowania pustą liczbą „zaangażowanych graczy”, tylko jasno wykładając kawę na ławę. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.
Źródło: Steam



