Blizzard dodał do Diablo Immortal funkcję Auto-Battle, która pozwala postaciom walczyć samodzielnie bez udziału gracza. Tryb odblokowuje się na poziomie 60 i dostępny jest przez maksymalnie godzinę za jednym razem – w skali tygodnia limit wynosi 24 godziny. Twórcy celowo zaprojektowali go jako mniej efektywny niż aktywna gra, kierując funkcję przede wszystkim do casualowych graczy.
Jak działa Auto-Battle w Diablo Immortal i kto na tym skorzysta?
Według oficjalnego komunikatu Blizzarda Auto-Battle to jedna z kluczowych nowości najnowszej aktualizacji Diablo Immortal, która trafia do graczy globalnie. Funkcję znajdziemy w menu Blessing of Legends – to panel po lewej stronie ekranu. Po jej włączeniu postać zaczyna samodzielnie krążyć po okolicy i atakować pobliskich przeciwników bez dotykania ekranu.
Blizzard podkreśla jednak pewien ważny szczegół. Auto-Battle z założenia działa gorzej niż gracz przy ekranie. Nie jest to skrót do najszybszego farmienia – to raczej opcja dla tych, którzy chcą, żeby gra robiła coś pożytecznego, gdy sami nie mogą jej poświęcić pełnej uwagi. Twórcy wprost zaznaczają, że niektóre buildy będą radziły sobie z Auto-Battle znacznie słabiej niż inne, więc dobór postaci i ekwipunku ma tutaj realne znaczenie.
Dodatkowe ustawienia trafiły do sekcji Controller w menu Settings. Można tam włączyć automatyczne używanie mikstur zdrowia i ustawić próg życia, przy którym eliksir zostaje wypity. Blizzard nie obsługuje jednak automatycznego przetwarzania przedmiotów – gdy ekwipunek się zapełni, postać po prostu przestaje zbierać nowy łup. To ograniczenie, o którym warto pamiętać przed dłuższą sesją bez nadzoru.
Limity czasowe i warunki korzystania z nowego trybu
Zasady korzystania z Auto-Battle są ścisłe. Jeden ciągły cykl trwa maksymalnie godzinę. W skali całego tygodnia gracz dysponuje łącznie 24 godzinami tego trybu – i nie więcej. Funkcja jest dostępna wyłącznie od poziomu 60, więc nowi gracze do niej nie dotrą od razu. To celowa decyzja projektowa: Blizzard chce, żeby Auto-Battle służyło doświadczonym graczom jako narzędzie do farmienia przy ograniczonym czasie, a nie jako ścieżka na skróty dla początkujących.
Warto też zauważyć, gdzie dokładnie ten tryb może się przydać. Diablo Immortal to live service z dużym naciskiem na repetytywne farmienie – powtarzanie tych samych dungeonów, zbieranie materiałów, ulepszanie gemów. Właśnie w tym kontekście godzina automatycznej walki ma wartość. Gracz może ustawić postać, odłożyć telefon i wrócić do łupów po zakończeniu sesji. Pod warunkiem, że pamięta o pełnym plecaku.
Kontrowersyjna zmiana czy oczekiwana funkcja?

Społeczność Diablo Immortal rozmawiała o Auto-Battle od dawna. Na oficjalnych forach Blizzarda pojawiały się prośby o tę funkcję już od 2024 roku, gdy gracze z innych regionów – w tym z Azji – mieli dostęp do podobnych mechanik. Wpisy graczy z tamtego czasu wskazują, że oczekiwania wobec Auto-Battle były duże, a brak tej opcji na rynkach zachodnich budził frustrację.
Teraz Blizzard wyrównuje różnice regionalne. Auto-Battle trafia globalnie, choć w wariancie z konkretnymi ograniczeniami. Pytanie, które pojawi się naturalnie w społeczności: czy limit 24 godzin tygodniowo to wystarczająco?
Przy live service pokroju Diablo Immortal każda nowa mechanika budzi pytania o monetyzację. Auto-Battle na razie nie jest bezpośrednio powiązane z żadną płatną funkcją – działa w ramach darmowej aktualizacji. Brak powiązania z battle passem czy osobnym pakietem to decyzja, którą gracze z pewnością docenią. Przynajmniej na początku.
Auto-Battle to trochę wyrok w imieniu samych graczy. Jeśli ktoś włącza tryb, który walczy za niego, to przyznaje wprost: grind w Diablo Immortal przestał być przyjemnością. Stał się obowiązkiem. Gra nie daje już satysfakcji z rozgrywki – daje owoce za samo bycie zalogowanym. To nie jest gaming. To praca na akord, tyle że bez wypłaty.
Auto-Battle istnieje, bo gracze prosili o Auto-Battle. A prosili, bo powtarzanie tych samych dungeonów po raz setny przestało być zabawą. Blizzard nie rozwiązał problemu – dał narzędzie do jego obchodzenia. I właśnie w tym tkwi sedno: gdy gra wymaga trybu automatycznego, żeby była znośna, coś w niej poszło nie tak.



