Nowe dane Alinea Analytics mówią wprost: Battlefield 6 przekroczył 10 mln sprzedanych egzemplarzy. To ładny domknięty rozdział po rekordowym otwarciu (ponad 7 mln w trzy dni) i kilku tygodniach, w których gra wystrzeliła na Steamie, a darmowy REDSEC zdążył już przyciągnąć tłumy.
Battlefield 6 bije rekordy sprzedaży, ale Call of Duty wciąż poza zasięgiem
Analityk Rhys Elliot studzi jednak emocje. W rozmowie z GamesIndustry.biz chwali DICE i EA za odbudowanie reputacji po 2042. Równocześnie wskazuje ścianę, na którą na razie nikt nie znalazł młota – Call of Duty.
Ale dlaczego? CoD to wieloplatformowa potęga z gigantyczną bazą casuali, którzy kupują kolejne części z przyzwyczajenia i lojalności. Nie można zapominać, że Warzone działa jak wiecznie włączony megafon – promocje i wydarzenia non stop zamieniają uwagę w zakupy. Nawet jeśli seria ma problem wizerunkowy (kosmetyka à la Fortnite, powtarzalność), sprzedaż i tak dowozi.
Z perspektywy Battlefielda 10 mln to bardzo solidny wynik i namacalny sygnał, że kurs obrano właściwy, przy czym dostarczono graczom intensywną opiekę nad multiplayerem, jasny plan sezonowy i REDSEC na start Sezonu 1. Warto też odnotować, że twórcy reagują – na horyzoncie są poprawki aim assist, a tempo aktualizacji po premierze pozostaje wysokie.
Czy to rok, w którym Call of Duty odda koronę? Według Elliota nie ten. Przy całej poprawie jakości po stronie EA, skala nawykowej bazy CoD i jego cross-ekosystem (konsole + Warzone) nadal robią różnicę. Premiera Black Ops 7 zweryfikuje siłę marek na dzień dzisiejszy.
Nie przegap: Balatro tworzy serię kalendarzy w ramach akcji charytatywnej
Battlefield wrócił do gry i bije własne rekordy, ale liga finansowa Call of Duty wciąż jest o półkę wyżej. Kolejne miesiące, nowe sezony, rozwój REDSEC i jesienna premiera BO7 pokażą, czy ta różnica będzie się zmniejszać.
Źródło: Insider Gaming



