Sprzedaż Electronic Arts za 55 miliardów dolarów – największa transakcja LBO w historii branży – nie wszędzie wywołała euforię. W studiu BioWare, czyli legendzie gier RPG, która dała światu Baldur’s Gate, Mass Effect czy Dragon Age, zamiast świętowania panuje strach i przygnębienie.
Czy BioWare przetrwa po przejęciu EA? Studio RPG-ów w cieniu cięć i długów
Powód? Nowi właściciele – Silver Lake, PIF oraz Affinity Partners – przejmują EA wraz z olbrzymim długiem. A obsłużenie długu oznacza cięcia, restrukturyzacje i trudne decyzje. Dla studia, które już ucierpiało po chłodnym przyjęciu Dragon Age: The Veilguard to groźba kolejnej redukcji.
Spójrzcie na tę falę negatywnych reakcji po Dragon Age. Jeśli już wtedy czuliśmy, że może być tylko gorzej, to możecie sobie wyobrazić, co niektórzy z nas myślą teraz.
BioWare zatrudnia dziś mniej niż 100 osób – połowę tego, co dwa lata temu. Wielu pracowników anonimowo przyznaje, że szykuje CV i szuka kontaktów w innych firmach.
Od zeszłego roku mam przygotowane portfolio i wysyłam zapytania do innych studiów. To wygląda na kwestię czasu.
Mimo to prace nad nowym Mass Effectem idą dalej. Choć jeszcze niedawno zajmował się nim mikrozespół, teraz EA skierowało do projektu więcej ludzi. Tyle że atmosfera niepewności paraliżuje codzienną pracę.
Będziemy pracować, dopóki ktoś nie powie nam, że to koniec. To niezdrowe, ale dopóki są wypłaty, trudno po prostu odejść.
BioWare nie pierwszy raz balansuje na krawędzi – Anthem okazał się klapą, Mass Effect: Andromeda zawiódł fanów, a nawet ostatni Dragon Age nie spełnił nadziei na wielki powrót. Fani zadają dziś pytanie: czy studio ma jeszcze szansę na odrodzenie, czy stanie się kolejną ofiarą korporacyjnej księgowości?
Rzuć okiem: EA największym przejęciem LBO
Historia BioWare to historia marzeń graczy RPG – o grach pełnych wyborów, emocji i wielkich narracji. Ale w świecie przejęć za dziesiątki miliardów dolarów nawet legenda może zostać sprowadzona do pozycji tabelki w Excelu.
Źródło: Insider Gaming



