Assassin’s Creed Black Flag Resynced według Ubisoftu jest pełnym remake’iem, a nie zwykłym odświeżeniem. Twórcy odbudowują zasoby, walkę, parkour i kolizje, ale jednocześnie deklarują wierność oryginałowi z 2013 roku oraz klasycznej formule przygodowej bez dialogowych wyborów i RPG-owej przebudowy.
Czy Assassin’s Creed Black Flag Resynced będzie remakiem wiernym oryginałowi?
Ubisoft coraz wyraźniej ustawia Assassin’s Creed Black Flag Resynced jako projekt dla graczy, którzy chcą wrócić do klasycznego Black Flaga, a nie do kolejnej dużej reinterpretacji serii. W rozmowie z GamesRadar+ Julian Koch – design director w Ubisoft Singapore – nazwał grę „listem miłosnym do oryginału”, ale od razu doprecyzował, że to „zdecydowanie remake”.
Najważniejsze jest tu rozróżnienie między kosmetycznym remasterem a odbudową gry na nowych zasadach technicznych. Koch wyjaśnił, że zespół musiał odtworzyć wiele elementów od podstaw – od zasobów, przez walkę i parkour, po kolizje. Jako przykład podał nawet metryki związane z beczką, które muszą zmienić się przez kucanie i większy poziom detali.
Podstawowy projekt rozgrywki ma pozostać ten sam, ale twórcy dostali więcej narzędzi do jego wykonania. To istotna deklaracja, bo przy remake’ach dużych marek łatwo o przesunięcie granicy między modernizacją a przepisywaniem gry pod obecne trendy.
Creative director Paul Fu również podkreśla, że Resynced ma być „oldschoolowym, klasycznym Assassin’s Creed”. Według niego większość systemów i zasobów przebudowano pod współczesne standardy, ale sama struktura nie ma zmienić się w RPG. Zespół miał wprost zadawać sobie pytania, czy gra powinna dostać wybory dialogowe albo RPG-ową konstrukcję. Odpowiedź w obu przypadkach brzmiała: nie.
To dobrze współgra z wcześniejszymi informacjami o tym, że Resynced nie ma być grą RPG, choć Ubisoft modernizuje wybrane mechaniki. Według przecieków nowy system walki w Assassin’s Creed Black Flag Resynced ma stawiać na szybsze tempo, parowania i wyraźniejsze role broni.
Jak nowe sceny i questy wpłyną na historię Edwarda Kenwaya?

Ubisoft nie ogranicza się jednak wyłącznie do przeniesienia zawartości jeden do jednego. W Resynced pojawią się nowe sceny i questy, które mają rozbudować piracką historię Edwarda Kenwaya. Studio przekonuje przy tym, że nowa zawartość ma wtapiać się w oryginalną kampanię, zamiast działać jak dopisek z innej gry.
Według Fu ważną rolę pełnił Jean Guesdon, czyli oryginalny creative director Black Flaga, a obecnie brand manager serii. Twórcy konsultowali z nim decyzje szczególnie wtedy, gdy pojawiał się pomysł dodania czegoś, czego nie było w pierwowzorze. Dla zespołów odpowiedzialnych za level design, kierunek artystyczny i inne działy przygotowano też wytyczne, które miały pilnować autentyczności projektu.
Najmocniej brzmi deklaracja, że sam Guesdon miał niemal nie czuć, gdzie kończy się oryginalna zawartość, a gdzie zaczyna nowa. Jeśli Ubisoft faktycznie utrzyma taki poziom spójności, Resynced może uniknąć jednego z częstych problemów remake’ów – fragmentów, które technicznie są nowe, ale stylistycznie odstają od reszty gry.
Na ten moment najważniejsza informacja dla fanów jest prosta: Ubisoft przedstawia Black Flag Resynced jako remake od podstaw, ale nie jako restart pomysłu na Black Flaga. Modernizacja ma dotyczyć wykonania, jakości detali i systemów, a nie zmiany gatunku ani przerobienia gry na współczesne Assassin’s Creed w stylu RPG.



