Od lat gracze pytają Rockstar o powrót Bully – jednej z najbardziej nietypowych produkcji w katalogu studia, często określanej jako GTA w szkole. I choć Rockstar konsekwentnie milczy, społeczność wzięła sprawy w swoje ręce.
Fani stworzyli własne Bully Online. Rockstar milczy, ale projekt robi furorę
YouTuber SWEGTA, od dawna związany z tematyką gier Rockstar, wraz z grupą modderów przygotował projekt Bully Online. To ambitny mod, który zmienia tytuł z 2006 roku w sieciową piaskownicę. Na nowym zwiastunie pokazano naprawdę szaloną mieszankę – wyścigi (od samochodów po wózki sklepowe), walki gangów, tryby przypominające FPS-y, pojedynki bokserskie, a nawet jazdę na deskorolce… gnomem ogrodowym.
Całość działa dzięki crowdfundingowi na Ko-Fi i ma oficjalny serwer, który w przyszłości zostanie udostępniony graczom.
Problem w tym, że Bully Online nie jest oficjalną grą. To fanowska inicjatywa, a historia zna wiele przypadków, gdy Take-Two – właściciel praw do marki – zamykał takie projekty, nawet jeśli cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Wystarczy przypomnieć głośne usunięcia modów do GTA: San Andreas czy działań społeczności wokół Red Dead Redemption. Z drugiej strony dzisiaj mody na customowe serwery w GTA 5 do dziś cieszą się dużą aktywnością wśród graczy i raczej nie zapowiada się na zamknięcie takich projektów.
Na razie jednak projekt został zaprezentowany i nie spotkał się z żadną reakcją prawną. Jeśli Bully Online przetrwa, może stać się czymś w rodzaju duchowego następcy – czymś, czego Rockstar od lat nie chce dostarczyć. Choć plotki o Bully 2 powracają cyklicznie, od dekady kończą się tylko rozczarowaniem.
Warto przeczytać: Black Ops 6 z darmowym trialem w premierę pierwszego sezonu Battlefielda 6
Czy Bully Online przetrwa i rzeczywiście pozwoli graczom wrócić do szkolnych korytarzy w wersji multiplayer? To zależy od reakcji Rockstar. Fani Bully w końcu dostali coś, co pozwala im poczuć, że marka jeszcze żyje.
Źródło: Insider Gaming



