Gry RPG potrafią zaskoczyć swoją skalą, ambicją i… sukcesem. Tak przynajmniej uważa David Gaider – były główny scenarzysta serii Dragon Age, który porównał Clair Obscur: Expedition 33 do Baldur’s Gate 3, wskazując, że obie produkcje pokazują, co jest możliwe, gdy pozwoli się grze dojrzeć.
W rozmowie z serwisem GamesRadar Gaider nie ukrywa, że jego słowa były często nadinterpretowane. Nie chodziło mu o bezpośrednie porównanie skali, lecz o wspólnego ducha. Oba tytuły są jego zdaniem listami miłosnymi do własnych gatunków i przykładem na to, jak konkretna wizja może zyskać szersze grono odbiorców, niż pierwotnie zakładano.
Clair Obscur i Baldur’s Gate 3 pokazują, co się dzieje, gdy da się twórcom czas
David Gaider zauważa, że jeszcze w czasach, gdy pracował w EA, panowało przekonanie, że publika RPG to nisza nieprzekraczająca 5 milionów odbiorców. Wyniki Baldur’s Gate 3, a teraz także Clair Obscur miały to założenie obalić. Dla Gaidera klucz tkwi nie tylko w jakości gry, ale w jej kompletności i wyrazistości.
Obie produkcje przemawiały mocno do konkretnej grupy, ale zrobiły to na tyle dobrze, że ta grupa się powiększyła.
Twórca zwraca też uwagę na znaczenie czasu i swobody artystycznej. Wskazuje na Baldur’s Gate 3, które spędziło długi czas w early accessie, i Clair Obscur, które zdaniem reżysera Guillaume’a Broche nie miałoby szans na akceptację w korporacyjnych strukturach Ubisoftu. Wydawcy chcą produkcji dla „wszystkich”, ale przez to często rozmywa się to, co mogłoby być unikalne.
W efekcie oba tytuły stały się sukcesami, które przekonują, że konkretna wizja ma szansę dotrzeć do wielu, o ile da się jej czas i przestrzeń na rozwinięcie skrzydeł. Clair Obscur było zaledwie miesiąc na rynku, a już zdobi je etykieta przytłaczająco pozytywnych opinii na Steam. Podobnie jak Baldur’s Gate 3, gra redefiniuje granice swojej niszy.
Źródło: PC Gamer



