Valve oficjalnie ogłosiło ceny i szczegóły premiery salonowego PC Steam Machine, wyceniając podstawowy model na 1049 dolarów. Urządzenie, którego debiut opóźnił globalny kryzys na rynku pamięci RAM i NAND, trafi do pierwszych klientów 29 czerwca 2026 roku. Testy pokazują jednak, że wysoka cena nie oznacza bezkompromisowej wydajności.
Dlaczego Steam Machine kosztuje aż 1049 dolarów?
Sercem problemu okazały się drastyczne podwyżki cen komponentów. Na oficjalnej stronie Steam Machine Valve przedstawiło sprzęt, który pierwotnie miał trafić na rynek na początku 2026 roku. Jak informuje Eurogamer, kryzys pamięci RAM i NAND zmusił firmę do przesunięcia debiutu na lato i zmiany założeń cenowych. Ostateczny cennik urządzenia prezentuje się następująco:
- Steam Machine 512 GB: 1049 dolarów (w Polsce 4389 zł)
- Steam Machine 512 GB + Steam Controller: 1128 dolarów (4698 zł)
- Steam Machine 2 TB: 1349 dolarów (5739 zł)
- Steam Machine 2 TB + Steam Controller: 1428 dolarów (6048 zł)
Zapisy na pierwszą partię ruszyły i potrwają do czwartku, 25 czerwca 2026 roku, do godziny 19:00 czasu polskiego. Aby złożyć zamówienie, wymagane jest konto Steam bez blokad, na którym dokonano zakupu przed 27 kwietnia 2026 roku. Ze względu na ograniczoną dostępność Valve wprowadziło losowanie kolejki oraz limit jednej sztuki na gospodarstwo domowe.
Wersja 2 TB zawiera także dwie dodatkowe płyty frontowe – z litego drewna orzechowego oraz czerwonej tkaniny. To jeden z elementów, który ma podkreślać charakter sprzętu klasy premium, ale nawet bogatsze wykończenie nie zmienia podstawowego problemu: za cenę Steam Machine można rozważyć gotowy komputer lub złożenie wydajniejszego zestawu na własną rękę.
Miniaturowa obudowa i SteamOS to najmocniejsze strony sprzętu
Test Digital Foundry pokazuje, że Valve nie sprzedaje wyłącznie podzespołów zamkniętych w czarnym pudełku. Steam Machine jest znacznie mniejsze od PlayStation 5, PS5 Slim i Xbox Series X|S, a rozmiarem przypomina podwyższone Nintendo GameCube. Obudowa pracuje niemal bezgłośnie, a magnetyczny panel przedni można wymienić bez użycia narzędzi. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by własne panele produkowały zewnętrzne firmy.
SteamOS pozostaje ważną częścią całego pakietu. System przenosi rozwiązania znane ze Steam Decka na mocniejszy sprzęt, dzięki czemu interfejs działa płynnie, a użytkownik zachowuje dostęp do trybu pulpitu i funkcji typowych dla PC. To oznacza większą swobodę niż na tradycyjnej konsoli – Digital Foundry uruchomiło w ten sposób Alan Wake 2 przez Heroic Games Launcher, mimo że gra nie jest dostępna na Steamie.
Kompaktowa konstrukcja nie wymaga też absurdalnych ilości energii. W spoczynku urządzenie pobiera około 15–17 W, podczas poruszania się po menu wartość może wzrosnąć do 50 W, a w wymagających grach pobór z gniazdka wynosi zwykle 170–190 W. Valve zbudowało mały, cichy i energooszczędny komputer do salonu, lecz to właśnie miniaturyzacja oraz dopracowanie obudowy składają się na część wysokiej ceny.
Specyfikacja Steam Machine skrywa kosztowny kompromis

Sercem urządzenia jest sześciordzeniowy i dwunastowątkowy procesor AMD Zen 4 o taktowaniu do 4,8 GHz. Układ graficzny wykorzystuje architekturę RDNA 3, ma 28 jednostek obliczeniowych, 8 GB VRAM i bazuje na okrojonej wersji Radeona RX 7600. Całość uzupełnia 16 GB pamięci DDR5.
Największe zastrzeżenie dotyczy sposobu instalacji RAM-u. Pierwotnie Valve planowało dwa moduły po 8 GB działające w trybie dwukanałowym, ale z powodu problemów z dostępnością zastosowało pojedynczą kość 16 GB. W scenariuszach ograniczonych przez procesor może to mieć wyraźny wpływ na wydajność. W teście Crimson Desert różnica między pamięcią jedno- i dwukanałową na porównywalnym Ryzen 5 8500G sięgała od 15 do 25%.
Płyta główna ma jednak dwa gniazda SODIMM, więc użytkownik może w przyszłości rozbudować pamięć. Wymiana dysku również jest możliwa: fabrycznie zamontowano nośnik w formacie 2230, lecz wewnątrz pozostawiono miejsce na standardowy dysk 2280. Dostęp do SSD wymaga odkręcenia kilku śrub Torx, a Valve zapowiada publikację instrukcji napraw i modernizacji. Steam Machine jest bardziej otwarte na ulepszenia niż konsola, choć nie dorównuje pod tym względem pełnowymiarowemu PC.
Testy wydajności stawiają Steam Machine między RX 6600 a RX 7600
W porównaniach z kartami desktopowymi sprzęt Valve zachowywał się zgodnie ze specyfikacją. Jego GPU zwykle plasowało się pomiędzy Radeonem RX 6600 a RX 7600. W Black Myth: Wukong Steam Machine było o 11% szybsze od RX 6600 i o 11% wolniejsze od RX 7600. W Cyberpunku 2077 przewaga pełnego RX 7600 wzrosła do 17%, natomiast urządzenie osiągnęło średnio 64 FPS w natywnym 1440p przy ustawieniach odpowiadających trybowi wydajności z PS5.
Nowszy Radeon RX 9060 XT potrafił wyprzedzić układ Valve o 40–78%, zależnie od gry. Nie zawsze przekładało się to na równie płynną rozgrywkę, ponieważ procesor desktopowej platformy testowej nie w każdej sytuacji nadążał za szybszą kartą, co powodowało nierówne czasy generowania klatek. Problemy pojawiły się też w Forza Horizon 6, gdzie wszystkie testowane karty działały pod Linuxem nieprawidłowo. To przypomnienie, że SteamOS zapewnia wygodną obsługę, ale zgodność gier nadal może odbiegać od Windowsa.
Ray tracing również nie jest mocną stroną RDNA 3. Aktualizacja sterownika poprawiła wyniki w wybranych scenariuszach – między innymi o około 9,7% w Cyberpunku 2077 – lecz przy wewnętrznej rozdzielczości 720p liczba klatek nadal spadała poniżej 30 FPS. Ograniczeniem na kolejne lata może okazać się także 8 GB VRAM, szczególnie w nowych grach na Unreal Engine 5.
PlayStation 5 bywa szybsze, ale porównanie nie jest jednostronne

Teza o przegranej Steam Machine z PlayStation 5 wymaga doprecyzowania. W Black Myth: Wukong konsola Sony miała średnio około 3% przewagi, choć wynik mocno zmieniał się zależnie od sceny. W Alan Wake 2 PS5 było szybsze o 9%, a w Crimson Desert różnica po stronie GPU dochodziła do 17%. Forza Horizon 5 działała na sprzęcie Valve wyraźnie gorzej w natywnym 4K, ale po obniżeniu rozdzielczości do 1620p zbliżała się do wyniku konsoli.
Steam Machine potrafi odrobić straty tam, gdzie większe znaczenie ma procesor. W wymagającym fragmencie Crimson Desert urządzenie osiągnęło średnio 41,2 FPS wobec 34,8 FPS na PS5. W Baldur’s Gate 3 wersja uruchomiona przez Proton była o 24% szybsza od wydania konsolowego i działała lepiej niż natywna kompilacja Linuxowa. W 007 First Light sprzęt Valve również potrafił utrzymać równiejsze 60 FPS, choć wyniki zależały od wybranej metody skalowania obrazu i charakteru konkretnej sceny.
Wniosek Digital Foundry jest więc mniej druzgocący, niż sugeruje sama cena. Steam Machine oferuje wydajność klasy konsolowej w znacznie mniejszej obudowie i uruchomi nowe gry, jeśli użytkownik zaakceptuje zoptymalizowane ustawienia, skalowanie obrazu oraz okazjonalne problemy Linuxa. Trudniej obronić relację ceny do osiągów, ponieważ PS5 oferuje zbliżone rezultaty za znacznie mniejsze pieniądze.
Otwarta platforma zamiast subsydiów podnosi cenę
Wysoka kwota wynika również z decyzji biznesowej producenta. Valve deklaruje, że nie zamierza stosować tradycyjnego modelu konsolowego, w którym sprzęt sprzedaje się ze stratą, by odrabiać ją na prowizjach ze sprzedaży gier. Firma traktuje Steam Machine jako otwarte przedłużenie komputerów osobistych. Decyzja zapadła w trudnym momencie – kryzys na rynku pamięci uderzył już wcześniej w inne urządzenia, przez co między innymi Steam Deck drożeje w Polsce.
Wysoki próg wejścia spotkał się ze sceptycznymi komentarzami. Sprzętowy insider Kepler_L2 stwierdził na X/Twitterze, że Valve albo narzuciło gigantyczną marżę, albo dało się ograć dostawcom. Z kolei prowadzący kanał Moore’s Law Is Dead zauważył, że za mniej niż tysiąc dolarów można złożyć wydajniejszy komputer. Porównał debiut Steam Machine do trudnych początków PlayStation 3 i zakpił, że zysk z urządzenia sfinansuje Gabe’owi Newellowi kolejny jacht.
Digital Foundry ocenia sprawę spokojniej. Cena obejmuje nie tylko podzespoły, lecz także bardzo małą obudowę, wysoką kulturę pracy, energooszczędność, łatwo wymienne panele i dopracowany SteamOS. Jednocześnie Valve samo przyznaje, że klienci mają alternatywy. Rezygnacja ze Steam Machine nie zamyka nikomu dostępu do gier PC, bo ten sam katalog działa na wielu innych konfiguracjach.
Wizja konsoli za tysiąc dolarów przeraża graczy
Rynkowa wycena Steam Machine to kolejny niepokojący sygnał dla graczy. Jak zauważa The Verge, rosnące koszty produkcji mogą uderzyć w nadchodzącą generację tradycyjnych konsol. PlayStation 5 Pro kosztuje już 899,99 dolarów, a podwyżki cen bazowych modeli PS5 przełożyły się na spadek sprzedaży sprzętu Sony o 46% rok do roku.
W obozie Microsoftu również widać niepokój. Trwające zwolnienia i reset w studiach Xbox zmusiły firmę do rewizji planów. Nowa konsola Project Helix, która miała łączyć cechy PC i konsoli, może nie trafić na rynek w pierwotnej formie. Asha Sharma – dyrektor generalna Xbox – przyznała niedawno, że masowi odbiorcy nie zaakceptują tak drogiego sprzętu, co zmusi firmę do szukania „radykalnie innych” modeli konsolowego biznesu.
Piers Harding-Rolls z Ampere Analysis uspokaja, że cena Steam Machine nie musi oznaczać konsol za ponad 1000 dolarów. Sony ma znacznie większą skalę produkcji i silniejszą pozycję negocjacyjną u dostawców niż Valve. Sprzęt Valve pokazuje jednak, jak szybko kryzys komponentów może zmienić atrakcyjny projekt w produkt premium. W październiku 2025 roku oczekiwano salonowego PC za około 500 dolarów. W czerwcu 2026 roku na rynek trafia urządzenie ponad dwukrotnie droższe, a jego największym atutem nie jest przewaga wydajności, lecz forma, wygoda i otwartość.



