Bloober Team nie spoczywa na laurach po ciepło przyjętym remake’u Silent Hilla 2 i rozpoczyna pracę nad nową grą. Tym razem stawiają na autorski pomysł – Cronos: The New Dawn, który zabierze nas do Krakowa osadzonego w klimacie sci-fi inspirowanego radziecką propagandą.
Po dwóch godzinach z wersją demonstracyjną dziennikarze Gamespotu dostarczają nam potężną dawkę nowych informacji. Według nich Bloober znalazł swój as w rękawie – unikalny i nietypowy system walki oparty na kontroli terenu i zarządzaniu martwymi ciałami.
Najważniejsze informacje
- Gra zaskakuje unikalnym systemem walki, w którym przeciwnicy mogą łączyć się w silniejsze formy, jeśli nie zostaną spopieleni.
- Walka wymusza strategiczne planowanie, zarządzanie zasobami i podejmowanie trudnych decyzji pod presją.
- Produkcja oferuje ok. 16 godzin rozgrywki.
System walki w Cronos: The New Dawn, czyli nie pozwolić im się połączyć
Główna mechanika walki w Cronosie na pierwszy rzut oka może przypominać Dead Space, ale szybko okazuje się czymś innym. Zamiast odcinać kończyny, gracz musi unikać łączenia się martwych wrogów w nowe, przerażające hybrydy. Zabite potwory – tzw. Orphans – leżą tam, gdzie padły i jeśli nie zostaną spalone, mają szansę złączyć się z kolejnym przeciwnikiem i stworzyć nowy byt, który będzie silniejszy.
Brzmi nietypowo, prawda? Według relacji dziennikarzy system naprawdę działa i tworzy realne napięcie. Tutaj sama walka nie wystarczy, trzeba również planować, gdzie wróg zginie i czy posiadamy odpowiednią ilość zasobów do miotacza ognia, by go spalić. Jak w typowym survival horrorze – walka nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem i czasem bardziej optymalną opcją jest unikanie walki i wodzenie przeciwników. Siła grozy w tym tytule nie opiera się na jumpscare’ach, a na presji i strategicznym planowaniu.
Prawdziwa stawka i stresujące decyzje
Walka w Cronos: The New Dawn nie będzie łaskawa. Zasoby takie jak paliwo i amunicja są ograniczone, a decyzje podejmowane pod presją czasu mają swoje konsekwencje. Przy nierozważnej rozgrywce pochopne zabicie przeciwnika w nieodpowiednim miejscu może sprawić, że ten wróci do gracza silniejszy.
To nie jest jedyny element wymuszania na graczu podejmowania decyzji. Broń palna ma tryb ładowania, co oznacza wybór między szybkim i słabszym ogniem, a powolnym, celowanym strzałem. System ten może mieć spore przełożenie na walki z bossami i przełożyć się na różnicę między zwycięstwem, a kolejnym podejściem po porażce.
Czy brak kultowej licencji jest przeszkodą?

Cronos jest całkowicie autorskim projektem i nie bazuje na znanej marce jak Silent Hill 2 Remake. Z relacji dowiadujemy się, że nie jest to żadnym problemem i w grze nie brakuje klimatu. Akcja osadzona jest w alternatywnej wersji Polski, gdzie ujrzymy Kraków w settingu sci-fi. Bezpieczne pokoje w grze posiadają własną melancholijną muzykę, a eksploracja jest wynagradzająca – nie tylko ekwipunkiem, ale też nietypowymi znajdźkami.
System rozwoju postaci, ulepszanie ekwipunku i możliwość podjęcia różnych aktywności poza głównym wątkiem fabularnym sugerują, że gra ma więcej warstw niż typowy walking sim. Bloober ma tu szansę na coś więcej niż remake znanej marki – na autorską, pełnoprawną grę.
Czas gry w Cronos: The New Dawn zbliżony do Silent Hill 2 Remake
Studio zapowiada, że Cronos: The New Dawn zaoferuje ok. 16 godzin rozgrywki, więcej dla osób szukających 100% ukończenia. Ale tym razem nie chodzi tylko o długość – gra wydaje się faktycznie zaprojektowana wokół decyzji gracza, a nie tylko lęku przed tym, co za rogiem.
Dowiedz się więcej: Bloober Team jest dużo bardziej pewny siebie
Najważniejsze jednak, że Cronos nie próbuje być kolejnym Silent Hillem. To coś świeżego, a przy tym brutalnie stresującego. Jeśli Bloober Team dowiezie, możemy mówić o ich najważniejszej dla nich grze od czasu Layers of Fear, która nie stoi na barkach innych gigantów.
Źródło: Gamespot



