Twórca Metal Gear Solid znów szokuje branżę. Gdy testy Death Stranding 2 wypadły zbyt dobrze, Kojima uznał to za powód do niepokoju.
Dla słynnego reżysera gier perfekcja to pułapka – jego dzieła mają dzielić, prowokować i wywoływać dyskusje.
Death Stranding 2, czyli Kojima stawia na kontrowersję i emocje
Death Stranding od początku było grą nietypową – spokojny symulator kuriera z filozoficznym podtekstem podzielił graczy i krytyków. Kojima zawsze celował w tworzenie gier, które stają się przedmiotem analiz i debat, a nie tylko rozrywką na kilka wieczorów. Nowa część, czyli Death Stranding 2: On The Beach, miała być bardziej przystępna, a przynajmniej według wstępnych testów z graczami.
Jednak jak zdradził kompozytor Woodkid, Kojima postanowił zmienić scenariusz i kluczowe elementy rozgrywki, kiedy usłyszał od testerów same zachwyty. Dla niego była to oznaka, że gra stała się zbyt konwencjonalna i straciła swój unikalny charakter. Zmiany mają więc na celu wywołanie skrajnych emocji, by gracze pokochali lub znienawidzili niektóre rozwiązania, a przede wszystkim – by doświadczyli czegoś nowego.
Kojima lubi zaskakiwać zmianami

Co ciekawe, to nie pierwszy raz kiedy Kojima ryzykuje niezrozumienie fanów. Podobnie było z Metal Gear Solid 2, które szokowało zmianą głównego bohatera i dekonstrukcją samej serii. Dziś gra jest uznawana za kultową i wyprzedzającą swoje czasy. Kojima najwyraźniej liczy na podobny efekt z DS2.
Premiera Death Stranding 2: On The Beach zaplanowana jest na 26 czerwca, ekskluzywnie na PlayStation 5. Gracze i krytycy już teraz zastanawiają się, co tym razem reżyser szykuje: więcej akcji, większy surrealizm czy kolejne przełamanie czwartej ściany? Jedno jest pewne – nikt nie przejdzie obok tego obojętnie.
Źródło: VGC



