Dying Light: The Beast w wersji PC potwierdza, że Techland stawia przede wszystkim na płynność i responsywność. Nawet na starszych kartach gra utrzymuje stabilne 60 FPS w 1080p, a przy odpowiednich kompromisach również w 1440p. Brak ray tracingu sprawia, że oprawa wypada konserwatywnie na tle dzisiejszych hitów, ale w zamian zapewnia gładką animację i wysoką przewidywalność działania.
Dying Light: The Beast na PC – testy GPU, DLSS, FSR i XeSS
Analiza DSOGaming sprawdza, jak gra skaluje się na popularnych GPU od NVIDII (RTX 2080 Ti–5090) i AMD (RX 6900 XT–9070 XT), które ustawienia najbardziej „zjadają” klatki, kiedy opłaca się sięgnąć po DLSS 4, FSR 4.0 i XeSS 2.0 oraz jakie konfiguracje mają największy sens w 1080p, 1440p i 4K.
Platforma testowa i metodologia

Gra była testowana na zestawie z procesorem AMD Ryzen 9 7950X3D, 32 GB pamięci DDR5 6000 MHz oraz systemem Windows 10 64-bit. Wykorzystano karty graficzne od RTX 2080 Ti po RTX 5090 oraz od RX 6900 XT po RX 9070 XT. Najnowsze sterowniki – GeForce 581.29 i Radeon Adrenalin 25.9.2 – zapewniły stabilność i powtarzalność wyników.
Ponieważ Dying Light: The Beast nie oferuje wbudowanego benchmarku, pomiary przeprowadzono w jednej z najbardziej wymagających sekwencji na początku gry, gdzie występuje intensywne oświetlenie, wielu NPC i dynamiczne efekty. Takie podejście lepiej oddaje realne obciążenie sprzętu niż powtarzalny tor testowy.
Wyniki wydajności Dying Light: The Beast

Przy ustawieniach wysokich i natywnym renderowaniu widać wyraźne różnice pomiędzy rozdzielczościami. W 1080p wszystkie testowane karty – nawet RTX 2080 Ti – osiągają stabilne 60 FPS. W 1440p utrzymanie takiej płynności wymaga już nowszych modeli, ale pięć najmocniejszych GPU radzi sobie bez problemu. Dopiero w 4K sytuacja staje się wymagająca – stabilne 60 FPS w natywnej rozdzielczości uzyskują tylko RTX 4090 i RTX 5090.
Ostateczny wniosek jest jasny: C-Engine został zoptymalizowany pod rasteryzację i świetnie działa w 1080p oraz 1440p. 4K wymaga high-endu albo wsparcia technologii upscalingu.

Podczas testów nie zauważono poważniejszych mikrozacięć. Frametime pozostawał gładki nawet przy wysokim klatkażu, co oznacza, że gra działa przewidywalnie i nie wymaga dodatkowych obejść w rodzaju kompilacji shaderów przy pierwszym uruchomieniu.
Pod względem graficznym Dying Light: The Beast wypada przestarzale. Tekstury mogłyby wyglądać lepiej, występuje spory pop-in, a całość odstaje od tego, co oferują współczesne gry z ray tracingiem. Oświetlenie jest lepsze niż w Dying Light 2, ale to nie rekompensuje ogólnego wrażenia, że oprawa wygląda na niedzisiejszą. Całość można określić jako „lekko starszą” wizualnie i właśnie to tłumaczy wysoką wydajność. Patch z obsługą RT, zapowiedziany na przyszłość, poprawi jakość cieni, odbić i globalnej iluminacji, ale będzie wiązał się z wyższym obciążeniem GPU.
Gra oferuje szereg ustawień graficznych – od jakości tekstur, odbić, Global Illumination, cieni po suwak FOV i wybór API (DX11/DX12). Ambient Occlusion potrafi obciążyć klatkaż, natomiast tekstury są głównie kwestią pamięci VRAM — zbyt wysokie ustawienia powodują pop-in.
Rekomendacje dla różnych rozdzielczości

- 1080p – starsze GPU, takie jak RTX 2080 Ti czy RX 6900 XT, zapewniają płynność przy ustawieniach High. Upscaling jest zbędny, chyba że zależy nam na >120 FPS.
- 1440p – mocniejsze karty radzą sobie bardzo dobrze, ale warto korzystać z DLSS/FSR/XeSS w trybie Quality dla stabilniejszych frametime’ów. Jeśli potrzebujemy dodatkowych klatek, można obniżyć odbicia lub AO.
- 4K – bez upscalera płynność osiągną jedynie RTX 4090 i 5090. Reszta konfiguracji powinna korzystać z DLSS/FSR/XeSS w trybach Balanced lub Performance, dbając o ostrość obrazu i odpowiedni poziom antyaliasingu.
Zobacz również: Microsoft wprowadza AI asystenta dla graczy
Dying Light: The Beast na PC to przykład dobrze zoptymalizowanej gry, która w 1080p i 1440p działa gładko nawet na kilkuletnich kartach. 4K wymaga topowych układów lub umiejętnego korzystania z upscalerów. Brak ray tracingu sprawia, że oprawa graficzna odstaje od dzisiejszych standardów, ale w zamian otrzymujemy stabilność, gładki frametime i responsywność kluczową dla parkourowej rozgrywki. Patch RT może podnieść jakość wizualną, ale to właśnie DLSS, FSR i XeSS już teraz stanowią realny game changer, szczególnie dla graczy celujących w 4K.
Źródło: DSOGaming



