3 lipca wszyscy świętowaliśmy zebranie miliona podpisów pod Stop Killing Games. Oczywiście korporacje nie byłyby sobą, gdyby już następnego dnia nie spróbowały zepsuć tego momentu.
Skrót informacji
- Organizacja Video Games Europe, w skład której wchodzą giganci branży gamingu, opublikowała oświadczenie powielające dezinformacje na temat inicjatywy Stop Killing Games – te same, które mogliśmy wcześniej zaobserwować m.in. w materiałach Pirate Software.
- Do tekstu odniósł się Ross Scott, inicjator akcji przeciwko zabijaniu gier. W swoim stylu, rzeczowo i spokojnie, rozłożył argumenty „krawaciarzy” na czynniki pierwsze.
- Mamy nadwyżkę podpisów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby była jeszcze większa. Podpisujcie dalej i zachęcajcie innych!
Oświadczenie w sprawie Stop Killing Games
Jak cudownym dniem dla graczy na całym świecie był 3 lipca tego roku, gdy petycja wspierająca akcję Stop Killing Games przekroczyła milion podpisów. Co więcej, na tym się nie skończyło, bo w momencie pisania tej wiadomości mamy sporą i bardzo potrzebną nadwyżkę (na wypadek, gdyby niektóre głosy okazały się nieważne) w wysokości 230 tysięcy.
Gracze odetchnęli z ulgą, bo teraz wystarczy tylko czekać na to, jaką decyzję w tej sprawie podejmie Parlament Europejski. A, zaraz, zapomnieliśmy o lobbystach z Video Games Europe. W skład zarządu tej organizacji wchodzą przedstawiciele takich firm jak Nintendo, Ubisoft, Microsoft, Embracer, Sony, Take-Two, EA, Activision, Epic Games, Warner Bros. Games, Bandai Namco czy Square Enix. Daję wam ten kontekst, ponieważ Video Games Europe postanowiło opublikować oświadczenie dotyczące całej inicjatywy Stop Killing Games i zapewne nie będziecie zaskoczeni ani jego tonem, ani wnioskami, do jakich doszli. Poniżej znajdziecie w pełni przetłumaczony tekst.
Doceniamy zaangażowanie naszej społeczności; jednak decyzja o zakończeniu świadczenia usług online jest złożona, nigdy nie podejmujemy jej lekkomyślnie i musi pozostać możliwą opcją dla firm, gdy utrzymywanie rozgrywki online przestaje być opłacalne komercyjnie. Rozumiemy, że dla graczy może to być rozczarowujące, ale kiedy taka decyzja zapada, branża dba o to, aby gracze otrzymali odpowiednie powiadomienie o nadchodzących zmianach, zgodnie z lokalnymi przepisami dotyczącymi ochrony konsumenta.
Prywatne serwery nie zawsze stanowią realną alternatywę dla graczy, ponieważ zabezpieczenia, które wdrażamy w celu ochrony ich danych, usuwania nielegalnych treści oraz przeciwdziałania niebezpiecznym materiałom tworzonym przez społeczność, nie byłyby tam obecne, co narażałoby właścicieli praw na odpowiedzialność prawną. Ponadto wiele gier jest projektowanych od podstaw jako tytuły wyłącznie online, a w praktyce takie propozycje ograniczałyby swobodę twórczą deweloperów, czyniąc tworzenie takich gier zbyt kosztownym.
Z radością podejmiemy rozmowy na ten temat z decydentami i osobami zaangażowanymi w Europejską Inicjatywę Obywatelską w nadchodzących miesiącach.
Mamy tu po raz kolejny do czynienia z dość dużym niezrozumieniem tematu i podobnym sianiem dezinformacji, jakie obserwowaliśmy wcześniej przy okazji niesławnych filmików Pirate Software. Do sprawy odniósł się również Ross Scott, inicjator Stop Killing Games, który rozłożył to krótkie oświadczenie na czynniki pierwsze.
Po pierwsze, zwrócił uwagę, że zgadza się z pierwszymi akapitami – nikt nie zabrania twórcom wyłączać serwerów gier, które sami stworzyli. Dalej Scott zaznacza, że kwestia powiadamiania graczy o takim wydarzeniu nie ma żadnego wpływu na to, o co faktycznie walczy cały ruch Stop Killing Games.
Zaproponował również, aby w regulaminach usług pojawił się zapis o zrzekaniu się odpowiedzialności za to, co stanie się z grą po zaprzestaniu jej wspierania przez twórców.
Przeczytaj też: Zamknięto studio Johna Romero
Tak szczerze, całe to oświadczenie brzmi jak żart i trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z czarnymi charakterami z kreskówki, gdzie protagoniści walczą z chciwymi krawaciarzami. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak dalej walczyć o swoje. Jak wspominałem wcześniej – mamy nadwyżkę podpisów, ale przyda się ich jak najwięcej. Jeśli macie znajomych, którzy jeszcze nie podpisali petycji, to czym prędzej do nich napiszcie lub zadzwońcie! Z góry dziękujemy.
Źródło: Video Games Europe/YouTube



