Zmiana cen na Steamie i akcja PolishOurPrices. Lewica przypisuje sobie zasługi graczy

Udostępnij:

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski ogłosił w marcu 2026 roku sukces „po licznych interwencjach w Komisji Europejskiej, UOKiK i w zarządzie korporacji”, gdy Valve zaktualizowało system wyceny regionalnej na Steamie. Problem w tym, że kampania #PolishOurPrices działa od maja 2024 roku – i przez ten czas to gracze oraz dziennikarze, nie politycy, wywalczyli obniżki cen ponad 400 gier. Społeczność wybuchła wściekłością.

Czy to Lewica wywalczyła nowe ceny gier na Steamie po akcji PolishOurPrices?

PolishOurPrices
PolishOurPrices

Żeby zrozumieć skalę kontrowersji, trzeba cofnąć się do października 2022 roku. Wtedy Valve zaktualizowało tabelę rekomendowanych cen regionalnych – w momencie szczególnej słabości złotego. Efekt był brutalny: ceny gier w Polsce skoczyły nawet o 28%. Za tytuł, który wcześniej kosztował 215 zł, gracze nagle płacili 275 zł. Valve obiecywało coroczne przeglądy tych przeliczników – i przez blisko trzy lata słowa nie dotrzymało, mimo że złoty umocnił się o ok. 25–26%. W efekcie rekomendowany przelicznik wynosił ok. 4,50 zł za dolara, podczas gdy realny kurs oscylował w okolicach 3,50–3,70 zł.

W praktyce oznaczało to, że polscy gracze regularnie płacili za gry więcej niż Szwajcarzy czy mieszkańcy zachodnich krajów UE. Sytuacja gniła latami – aż do maja 2024 roku.

Iskrą zapalną okazała się premiera Hadesa 2 we wczesnym dostępie w maju 2024 roku. W Polsce gra kosztowała ok. 139 zł, co plasowało nas w czołówce najdroższych rynków na świecie. To twórcy podcastu MKwadrat są kojarzeni jako pierwsi, którzy podnieśli alarm – nagłaśniając sprawę na platformie X/Twitter i mobilizując społeczność graczy. Hasło #PolishOurPrices, wymyślone przez użytkownika Haldir Zero, stało się szybko sztandarem rodzącego się ruchu. Do akcji dołączały kolejne redakcje – CD-Action, GRYOnline.pl, Eurogamer.pl i inne – a Gry-Wideo nie mogło stać z boku: wspieraliśmy inicjatywę zarówno w social mediach, jak i na łamach naszego serwisu. Od początku akcja miała wyraźnie oddolny charakter, opierając się na bezpośrednim dialogu graczy i dziennikarzy z wydawcami.

Efekty przychodziły szybko i bez udziału polityków. Supergiant Games obniżyło cenę Hades 2 do ok. 117 zł i zwróciło różnicę wcześniejszym nabywcom. Bethesda po naciskach MKwadrat Podcast i branżowej prasy skorygowała cenę Indiana Jones i Wielki Krąg – Edycja Standardowa spadła z 349 zł do 299 zł, Edycja Premium z 499 zł do 429 zł. Gearbox Publishing już dzień po premierze obniżył ceny Risk of Rain 2: Seekers of the Storm. Running with Scissors zaktualizował ceny całej serii Postal. Dołączyły też CD Projekt Red, Techland, Annapurna Interactive, Hooded Horse i dziesiątki mniejszych studiów.

Do jesieni 2025 roku gracze i dziennikarze „wypolishowaliponad 400 gier na Steamie. I to zanim UOKiK czy rząd oficjalnie zaangażowały się w temat.

Ministerstwo Cyfryzacji wkracza do akcji z opóźnieniem

Ministerstwo Cyfryzacji kierowane przez polityków Lewicy pojawiło się w temacie dopiero latem 2025 roku. Wiceminister Standerski zaprosił aktywistów PolishOurPrices na spotkania konsultacyjne. We wrześniu 2025 roku skierował oficjalne pisma do UOKiK i Ministerstwa Kultury, wskazując na możliwe naruszenia praw konsumentów i nieuzasadnione różnice cenowe wobec innych krajów UE. W październiku 2025 roku UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie cen gier na platformach cyfrowej dystrybucji – powołując się na sygnały od konsumentów, organizatorów akcji oraz na korespondencję z Ministerstwem.

Ale to nie wszystko. 18 lutego 2026 roku Lewica jako partia oficjalnie przyjęła inicjatywę PolishOurPrices. Rzecznik partii i Standerski opublikowali nagrania, w których informowali o zgłoszeniu sprawy do UOKiK i zapewniali, że partia nie pozwoli na wykorzystywanie Polaków na rynku cyfrowym.

Komentatorzy wskazywali, że politycy dotarli do akcji PolishOurPrices po jej ugruntowaniu i pierwszych sukcesach, poświęcając wcześniej więcej uwagi inicjatywie Stop Killing Games niż stricte polskim cenom.

Valve aktualizuje przeliczniki regionalne w marcu 2026 roku

Steam
Steam

27–28 marca 2026 roku Valve ogłosiło nowy system wyceny regionalnej dla deweloperów. Firma zaktualizowała narzędzia konwersji cen jednocześnie dla 35 walut i 4 grup regionalnych. Twórcy gier otrzymali teraz trzy metody przeliczania cen:

  • Konwersja kursowa – oparta na prostym kursie wymiany walut. Dla Polski daje ok. 3,55 zł za dolara.
  • Konwersja siły nabywczej – opiera się na danych publicznych o sile nabywczej klientów. Wynik: ok. 2,25 zł za dolara.
  • Konwersja wielozmienna – bierze pod uwagę wiele czynników jednocześnie, w tym siłę nabywczą, kurs walut i koszt porównywalnych dóbr. Daje ok. 4,15–4,25 zł za dolara. To właśnie ta metoda jest domyślna – i wciąż relatywnie niekorzystna dla polskiego portfela.

Profil akcji PolishOurPrices wyliczył konkretne konsekwencje: gra kosztująca 59,99 dolarów przy dotychczasowym przeliczniku kosztowałaby w Polsce 274,99 zł. Po nowych przelicznikach ceny wyniosłyby: 214,99 zł (kurs walutowy), 114,99 zł (siła nabywcza) lub 254,99 zł (metoda wielozmienna, domyślna). Zmiana jest realna, ale nie rewolucyjna – i co ważne, nadal zależy od decyzji samych deweloperów, bo Valve nie narzuca jednego modelu.

Media podkreślały, że to globalna aktualizacja systemów Steamworks, nie odpowiedź na interwencje jednego polskiego wiceministra.

Kontrowersje wokół wpisu Lewicy i reakcja społeczności

Standerski zareagował wpisem na X/Twitterze świętując sukces. Pod wpisem szybko pojawiła się notatka kontekstowa społeczności: „Akcja #polishourprices była oddolną działalnością od ponad dwóch lat. Politycy Lewicy kradną cudze zasługi, przypisują sobie zmiany na Steamie”.

Standerski w pierwszej reakcji nie wymienił z nazwy ani organizatorów #PolishOurPrices, ani redakcji, które przez dwa lata nagłaśniały problem. Jego liczne interwencje zostały udokumentowane zaledwie kilkoma pismami z lutego i marca 2026 roku.

Borys Nieśpielak – polski twórca treści – wysłał do Ministerstwa Cyfryzacji wniosek o publiczne udostępnienie konkretnych dokumentów dotyczących działań w sprawie cen na Steamie – zaznaczając, że istnieją wątpliwości, czy Valve w ogóle odpowiedziało na pisma Standerskiego.

Kiedy krytyka ruszyła lawiną, Standerski opublikował kolejne wpisy. Tym razem podkreślał, że akcja #PolishOurPrices to oddolna inicjatywa polskich graczy od ponad dwóch lat. Wyjaśniał też, że spotykał się z organizatorami kampanii i wielokrotnie popierał ich skuteczne działania. Dołączył skany pism wysłanych do Valve i UOKiK. Złagodziło to nastroje, ale wrażenie przejęcia sukcesu u wielu osób pozostało.

Wkład Lewicy – późny, ale czy bez znaczenia?

Ocena udziału polityków w całej historii jest złożona. Pisma Ministerstwa Cyfryzacji i formalne postępowanie UOKiK nadały sprawie inny ciężar – z kampanii konsumenckiej na poziom potencjalnego sporu antymonopolowego. UOKiK bada możliwe naruszenia zarówno polskiej ustawy o ochronie konkurencji, jak i unijnego prawa. To realna presja regulacyjna wobec Valve i wydawców.

Jednak do marca 2026 roku UOKiK nie ogłosił żadnej formalnej decyzji. Postępowanie wciąż trwa na etapie wyjaśniającym. A sama zmiana narzędzi Steamworks objęła jednocześnie 35 walut – co sugeruje planową, systemową rewizję po stronie Valve, a nie reakcję na interwencję jednego kraju.

Trudno mówić o wywalczeniu zmian przez Lewicę, skoro aktualizacja nie ogranicza się do Polski, a domyślna metoda wielozmienna wciąż pozostawia złotego w niekorzystnej pozycji wobec dolara. Jednocześnie branżowe redakcje uczciwie zauważały, że polityczne pisma i nagłośnienie tematu przez Ministerstwo mogły być jednym z wielu czynników nacisku – obok kampanii graczy, inicjatyw konsumenckich w innych krajach i wewnętrznych analiz biznesowych Valve.

Biorąc pod uwagę całą linię czasową – ponad rok intensywnej kampanii oddolnej, pierwsze interwencje Ministerstwa w 2025 roku, formalne wsparcie Lewicy w lutym 2026 roku i globalną aktualizację Valve w marcu 2026 roku – wkład Lewicy można obiektywnie ocenić jako późny i komunikacyjnie istotny, ale nie decydujący przyczynowo.

Polityczny przekaz o sukcesie po licznych interwencjach pomija centralną rolę inicjatorów PolishOurPrices i setek graczy, którzy przez dwa lata pisali maile do wydawców, nagłaśniali problem i realnie zmieniali ceny setek gier. Bez nich nie byłoby o czym mówić – i to zdanie podziela większość branżowych mediów oraz społeczność graczy, która po tym wszystkim jest zwyczajnie wściekła.

Źródła: X/Twitter, PolishOurPrices
Źródło elementu składowego grafiki głównej: Wikimedia Commons

Ostatnie newsy

SEGA

SEGA porzuca ambitny projekt o wartości 800 milionów dolarów. Firma wraca do korzeni

SEGA Sammy oficjalnie anulowała inicjatywę Super Game – flagowy projekt live service, na który przez lata przeznaczała setki milionów dolarów ...
Nintendo Switch 2

Nintendo potwierdza nowe gry na Switch 2. Akcje spółki spadły po podwyżce ceny konsoli

Nintendo oficjalnie przyznało, że ma w zanadrzu niezapowiedziane tytuły na Switcha 2, które trafią do graczy jeszcze w tym roku ...
Stellar Blade

Stellar Blade 2 bez Sony? Przełomowa decyzja studia Shift Up

Koreańskie studio Shift Up potwierdziło, że sequel Stellar Blade nie trafi na rynek pod skrzydłami PlayStation. Firma przejmuje pełnię kontroli ...
O AUTORZE

Miłośnik gier souslike, RPG i metroidvanii, który kocha tytuły takie jak Dark Souls, Castlevania i Disco Elysium całym sercem. Poza grami pasjonuje się popkulturą w praktycznie każdej formie. Fascynuj... Zobacz więcej...

📊 Liczba wpisów: 1082 (w redakcji od 17.01.2025)