Przed brytyjskim trybunałem rozpoczęła się jedna z największych zbiorowych spraw konsumenckich w historii branży gamingowej. Pozew PlayStation You Owe Us zarzuca Sony nielegalne zmonopolizowanie cyfrowej dystrybucji gier i zawyżanie cen o około 20%. Jeśli powodowie wygrają, odszkodowanie może trafić do ponad 12 milionów graczy.
Sony przed trybunałem: gigantyczny pozew o monopol na PlayStation Store właśnie ruszył

Sprawa toczy się przed Competition Appeal Tribunal i od początku była transmitowana na żywo na oficjalnej stronie trybunału. Pełnomocnik powodów – mecenas Palmer – wygłosił mowę otwierającą, zarysowując zarzuty wobec japońskiego giganta. Pozew złożyła w 2022 roku obrończyni praw konsumentów Alex Neill.
Kwota odszkodowania zmieniała się kilkukrotnie. Początkowo wynosiła 5 miliardów dolarów, w 2023 roku wzrosła do 6,3 miliarda funtów, a w momencie rozpoczęcia rozprawy została obniżona do 1,49 miliarda funtów plus 8% odsetek, co łącznie daje 1,971 miliarda funtów. W przypadku wygranej każdy uprawniony konsument mógłby otrzymać od 100 do 162 funtów.
Kto jest uprawniony? Każdy użytkownik PlayStation zamieszkały na terenie Wielkiej Brytanii, który w okresie od 19 sierpnia 2016 do 12 lutego 2026 roku dokonał co najmniej jednego zakupu gry lub dodatku w PlayStation Store. Szacuje się, że warunki te spełnia około 12,2 miliona graczy.
Sedno sprawy jest stosunkowo proste. Powodowie twierdzą, że Sony nielegalnie zmonopolizowało cyfrową dystrybucję gier na PlayStation, a następnie wykorzystało tę pozycję do zawyżania cen o około 20% w stosunku do tego, co obowiązywałoby w warunkach rynkowej konkurencji.
Mechanizmem umożliwiającym ten proceder ma być umowa Game Developer Publishing Agreement (GDPA), którą muszą podpisać wszyscy deweloperzy i wydawcy chcący publikować gry na platformie Sony. Kluczowe są dwa zapisy. Klauzula 9.2.1 zobowiązuje do dystrybucji cyfrowych produktów wyłącznie przez sieć PSN, zakazując jakichkolwiek alternatywnych kanałów sprzedaży. Z kolei klauzula 15.2.2 przyznaje Sony wyłączne prawo do ustalania cen detalicznych w sklepie, przy zachowaniu niezmiennej od początku istnienia platformy marży wynoszącej 30%.
Połączenie wyłącznej dystrybucji z wyłączną kontrolą cen ma, zdaniem powodów, stanowić nadużycie dominującej pozycji Sony, naruszające prawo konkurencji Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej.
Sony zamierza argumentować, że PlayStation i Xbox funkcjonują na tym samym rynku konsol, a konkurencja między tymi platformami sama w sobie ogranicza możliwość nadużyć. Według tej logiki nie istnieje żaden odrębny rynek cyfrowej dystrybucji gier.
Strona powodowa z góry odparła ten argument. Aby rynek systemowy faktycznie istniał, konsumenci musieliby przy zakupie konsoli uwzględnić łączny koszt gier i dodatków przez cały okres użytkowania sprzętu. W praktyce jest to niemożliwe, bowiem przyszłe ceny gier, długość generacji konsol i struktura cenowa DLC są w momencie zakupu całkowicie nieznane. To odróżnia konsole od np. drukarek, gdzie firmy potrafią z wyprzedzeniem obliczyć koszt wydruku jednej strony.
Mecenas Palmer zaprezentował trybunałowi obszerną kolekcję wewnętrznych dokumentów Sony z lat 2009 do 2024. Wyłania się z nich obraz firmy, która była świadoma wartości swojego monopolu dystrybucyjnego i aktywnie go broniła.
Dokumenty pokazują, że wydawcy tacy jak Ubisoft i EA już od 2009 roku wielokrotnie wnosili o możliwość sprzedaży cyfrowych treści na PlayStation przez własne platformy. Sony konsekwentnie odmawiało lub nakładało restrykcyjne warunki. Wewnętrzna korespondencja wskazuje, że firmą kierowała troska o utrzymanie siły cenowej i marży, a nie kwestie techniczne. Co więcej, własne dokumenty Sony przyznawały, że alternatywna dystrybucja była technicznie wykonalna przez cały ten czas.
W 2019 roku, na rok przed premierą PS5, Sony przygotowało wewnętrzny dokument modelujący scenariusz, w którym dystrybucja cyfrowa zostaje otwarta na konkurencję. Zidentyfikowano w nim jako kluczowe zagrożenia: presję cenową, spadek marż oraz utratę kontroli nad subskrypcją PlayStation Plus.
Zwrócono też uwagę na kontrast z rynkiem fizycznych gier, gdzie Sony nigdy nie ustalało cen detalicznych i gdzie funkcjonuje pełna konkurencja niezależnych sprzedawców. W segmencie cyfrowym wydawcy ustalają cenę hurtową, Sony dolicza 30% marży, a wynikowa cena detaliczna jest narzucana jednostronnie. Z własnych dokumentów firmy z 2023 roku wynika, że Sony samo oceniało PlayStation Store jako gorszy od Steama pod względem funkcji, rekomendacji i narzędzi dla wydawców. Brak innowacji w sklepie ma być bezpośrednią konsekwencją braku presji konkurencyjnej.
Rozprawa ma potrwać kilka tygodni. W najbliższych dniach głos zabierze pełnomocnik Sony, mecenas Beard, który przedstawi stanowisko obrony. Sprawa ma szansę stać się precedensem nie tylko dla Sony, ale dla całej branży cyfrowej dystrybucji gier.
Nie przegap: Epic Games podnosi cenę wirtualnej waluty w Fortnite
Warto odnotować, że jednocześnie w Wielkiej Brytanii Valve staje przed dwoma osobnymi pozwami: jednym dotyczącym monopolu Steama na dystrybucję cyfrową oraz świeżo złożoną sprawą ze strony Performing Rights Society.
Źródło: Wccftech



