Gdy Microsoft kupował Activision Blizzard, świat gier przez miesiące żył sądowymi bataliami i spekulacjami o tym, jak zmieni się układ sił w branży. Teraz na horyzoncie pojawiła się jeszcze bardziej politycznie nacechowana sprawa – sprzedaż Electronic Arts konsorcjum, którego twarzą jest Public Investment Fund Arabii Saudyjskiej.
Arabia Saudyjska chce kupić Electronic Arts. Amerykańscy politycy ostrzegają

Dla jednych to zwykła inwestycja. Dla innych – geopolityczna próba wpływania na amerykański rynek gier. Nie bez powodu senatorowie Elizabeth Warren i Richard Blumenthal w liście do Departamentu Skarbu ostrzegli, że to niebezpieczny precedens.
Arabia Saudyjska przez ostatnie lata zainwestowała miliardy w sport (np. golf, piłka nożna, Formuła 1) i rozrywkę, a teraz chce mieć coś do powiedzenia w świecie gier wideo. To właśnie ta ekspansja budzi największe obawy.
Saudyjskie pragnienie kupna wpływów poprzez przejęcie EA jest widoczne jak na dłoni – inwestorzy proponują zapłatę o ponad 10 miliardów wyższą od wartości rynkowej spółki…
~ fragment listu polityków
Nie chodzi więc tylko o to, że Arabia Saudyjska miałaby stać się właścicielem FIFA, The Sims, Battlefielda czy Apex Legends. Chodzi o coś głębszego – o to, kto ma dostęp do danych milionów graczy i kto kształtuje kulturę gier jako jednego z najważniejszych mediów XXI wieku.
Co ciekawe, EA w ostatnich latach nie znajdowało się w szczytowej formie – akcje firmy faktycznie stagnowały, jak ujęto w liście. Ale czy to oznacza, że sprzedaż za wszelką cenę to rozwiązanie?
Sprawa jest w rękach CFIUS, rządowego organu, który bada, czy zagraniczne inwestycje nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Termin na raport mija 4 listopada 2025 roku.
Dowiedz się więcej: Reportaż o wykupie EA
I choć dla wielu graczy to kolejny odcinek historii wielkiego przejęcia branży gier, ale dla polityków to realny dylemat: czy EA powinno pozostać w rękach amerykańskich inwestorów, czy też otworzyć drzwi dla kapitału ze wschodu?
Źródło: Insider Gaming



