Kryzys pamięci i magazynów danych uderza w sprzęt dla graczy. Steam Machine w Polsce startuje od 4389 zł w oficjalnym sklepie Steam, Microsoft podnosi ceny Xboxów, a The Verge wskazuje, że za presją cenową stoi m.in. popyt centrów danych AI na te same komponenty, których potrzebują konsole i komputery.
Dlaczego RAM podbija ceny sprzętu dla graczy?
The Verge zebrał przykłady z jednego tygodnia i wszystkie prowadzą w podobne miejsce: sprzęt elektroniczny robi się droższy, bo pamięć RAM oraz nośniki danych są coraz trudniejsze i droższe do kupienia. To nie jest problem tylko komputerów. Ten sam łańcuch dostaw dotyka konsol, tabletów, laptopów i sprzętu gamingowego.
Najbardziej symboliczny przykład dla graczy to Steam Machine. Na oficjalnej stronie Steama polskie ceny zaczynają się od 4389 zł za wariant 512 GB bez kontrolera. Zestaw 512 GB ze Steam Controllerem kosztuje 4698 zł, wersja 2 TB – 5739 zł, a wariant 2 TB ze Steam Controllerem – 6048 zł. W efekcie konsolopodobny PC Valve wchodzi na rynek jako sprzęt premium, choć pierwotna narracja wokół takiego urządzenia zawsze krążyła bliżej wygody konsoli.
Ten temat dobrze łączy się z wcześniejszymi testami i wyceną Steam Machine względem konsol. Jeśli sprzęt ma konkurować z PlayStation 5, ale w Polsce kosztuje od 4389 zł, sama wydajność przestaje być jedynym argumentem.
Xbox też drożeje, a Microsoft wskazuje na komponenty

Microsoft zapowiedział kolejne podwyżki cen konsol Xbox. Według The Verge wzrost wynosi co najmniej 100 dolarów, a tańszy model obecnej generacji Xboxa ma zaczynać się od 499,99 dolarów. Firma w komunikacie tłumaczyła decyzję kosztami pamięci i magazynów danych, które miały wzrosnąć ponad 2,5-krotnie, z oczekiwaniem kolejnego podwojenia do jesieni 2027 roku.
Xbox już wcześniej zmieniał sposób mówienia o konsolach. Dyskusję o „radykalnie innych” modelach sprzętu Xbox można dziś czytać w mniej abstrakcyjny sposób: jeśli klasyczna konsola przestaje być tanim punktem wejścia, producenci będą szukać nowych konstrukcji cenowych, abonamentowych albo hybrydowych.
Dla graczy problem jest prosty. Drożeje nie tylko nowy sprzęt, ale cały próg wejścia w granie na wygodnym poziomie. Jeśli cena bazowego urządzenia rośnie, część osób dłużej zostanie przy starszym sprzęcie, część wybierze używane konsole, a część mocniej oprze się na usługach takich jak Game Pass. Tyle że ten model też ma własne napięcia, co dobrze pokazuje kontekst zwolnień i presji wokół Xbox Game Pass.
AI konkuruje z graczami o te same części
Najbardziej niepokojący wątek dotyczy popytu ze strony centrów danych AI. Producenci sprzętu dla konsumentów konkurują o pamięć i magazyny danych z firmami budującymi ogromną infrastrukturę obliczeniową. Valve miało przyznać w rozmowie, że jeśli nie zaakceptuje cen dostawców, ci mogą po prostu wybrać większych klientów.
To tłumaczy, dlaczego podwyżki nie wyglądają na krótką anomalię. Apple, Microsoft i Valve nie działają w identycznych segmentach, ale wszystkie wskazują na ten sam kosztowy nacisk. Gdy wielkie firmy technologiczne płacą za komponenty pod centra danych, gracz kupujący konsolę albo komputer przegrywa licytację jeszcze przed wejściem do sklepu.
Najgorszy scenariusz dla rynku gier nie polega na jednym drogim urządzeniu. Chodzi o zmianę normy. Jeśli RAM i SSD pozostaną drogie, kolejna generacja konsol może wystartować z dużo wyższymi cenami, a obecna generacja będzie drożeć zamiast tanieć wraz z wiekiem.



