Sony Interactive Entertainment nadal chce rozwijać gry live service, choć ostatnie lata przyniosły firmie anulowane projekty, zamknięcie Firewalk Studios i kłopoty Bungie. Hideaki Nishino w rozmowie z Famitsu przekonuje, że taki model może przyciągać graczy globalnie, ale historia PlayStation każe traktować te deklaracje ostrożnie.
Dlaczego Sony nadal stawia na gry live service?
Eurogamer przywołuje rozmowę Hideakiego Nishino z Famitsu, w której prezes Sony Interactive Entertainment podtrzymał wiarę firmy w gry live service. Nishino mówił, że ten model „przyciąga użytkowników na globalnym poziomie”, dlatego Sony chce ożywiać rynek zarówno produkcjami własnymi, jak i tytułami partnerów.
W tej deklaracji najciekawsze nie jest samo przywiązanie do gatunku, lecz moment. Sony mówi o dalszych próbach po serii kosztownych potknięć, a gracze mogą pamiętać nie tylko Concorda, lecz także anulowane projekty powiązane z The Last of Us, Twisted Metalem i Spider-Manem. PlayStation miało uczyć się usługowego modelu także po przejęciu Bungie przez Sony, ale ta wiedza nie zdjęła z firmy ryzyka.
Nishino podkreślił, że w grach live service ważne jest stałe dostarczanie nowej zawartości. Dodał też, że gatunek jest relatywnie młody, a firmy nadal próbują różnych rozwiązań. W 2026 roku Sony planuje wydać Marvel Tōkon: Fighting Souls, czyli własny tytuł wpisany w ten kierunek.
Problem polega na tym, że katalog porażek jest już długi. Concord został wycofany ze sprzedaży dwa tygodnie po premierze na PS5 i PC, a później zamknięto Firewalk Studios. Eurogamer przypomina też o odejściu Justina Trumana ze stanowiska szefa Bungie oraz WARN notice w stanie Waszyngton, gdzie co najmniej 292 pracowników znalazło się w grupie zagrożonej redukcją. Deklaracja o „podejmowaniu wyzwań” brzmi więc inaczej, gdy obok stoi koszt społeczny tych eksperymentów.
Kup Helldivers 2 – PC (Steam)
Dla graczy najważniejsze pytanie brzmi, czy Sony potrafi odróżnić sensowną usługę od produkcji zaprojektowanej przede wszystkim pod utrzymanie zaangażowania. Strategia PlayStation już wcześniej była napięta między klasycznymi grami premium a ambicjami usługowymi; podobny biznesowy niepokój widać przy spadku sprzedaży gier PlayStation i dyskusji o ekskluzywności gier PlayStation na PC.
Sony nie zapowiada odwrotu. To raczej sygnał, że firma chce dalej szukać formuły, która zadziała po Concordzie. Gracze dostają więc nie obietnicę stabilności, lecz zapowiedź kolejnej rundy eksperymentów, w której sukces będzie zależał od jakości gry, ceny czasu i uczciwości monetyzacji.



