Quantic Dream stoi przed poważnym problemem finansowym. Według raportu Insider Gaming, gra Star Wars Eclipse może nie ujrzeć światła dziennego przez wiele lat. Przyszłość studia zależy teraz od komercyjnego sukcesu jego pierwszego projektu free-to-play – Spellcasters Chronicles, a pierwsze sygnały ze Steama nie napawają optymizmem.
Dlaczego premiera Star Wars Eclipse jest zagrożona przez nową grę Quantic Dream?
Minęły ponad cztery lata od ogłoszenia Star Wars Eclipse – przygodowej gry akcji od Quantic Dream, osadzonej w erze Wielkiej Republiki. Przez ten czas studio sporadycznie zabierało głos w sprawie projektu, jednak konkretnych informacji o postępach brakowało. Teraz źródła bliskie produkcji przekazały niepokojące wieści.
Według raportu gra wciąż jest odległa wiele lat od ukończenia. Jedno ze źródeł wprost stwierdziło, że projekt na obecnym etapie wydaje się odległy o lata od finalizacji. Teoretycznie studio mogłoby przyspieszyć prace poprzez rozszerzenie zespołu deweloperskiego – jednak właściciel Quantic Dream – chiński gigant NetEase – podobno nie jest skory do dalszych inwestycji bez wyraźniejszej wizji długoterminowej dla projektu.
Na początku tego roku studio wypuściło zupełnie nowy tytuł – Spellcasters Chronicles – pierwszą w swojej historii grę free-to-play MOBA. Wybór zaskakujący dla twórców Heavy Rain i Detroit: Become Human, kojarzonych z narratywnymi, singlowymi produkcjami.
Okazuje się, że wyniki Spellcasters Chronicles będą miały bezpośredni wpływ na losy całego studia. Jedno ze źródeł nie pozostawia złudzeń i wyjaśnia, że na obecnym etapie długoterminowe perspektywy studia w mniejszym stopniu zależą od możliwości kreatywnych, a w większym od opłacalności finansowej. Gdyby Spellcasters zawiodło komercyjnie, NetEase może zrewidować swoje zaangażowanie i zdecydować o wstrzymaniu dalszych inwestycji.
To bardzo konkretne zagrożenie. Spellcasters Chronicles jest dostępne wyłącznie na PC, gdzie szczyt aktywności jednoczesnych graczy wyniósł 888 osób. Aktualny 24-godzinny rekord to zaledwie 73 jednocześnie grających użytkowników – liczba dla gry gatunku MOBA wyjątkowo niska i nierokująca dobrze dla finansowej przyszłości projektu.
Tymczasem Lucasfilm Games najwyraźniej nie zamierza czekać na Quantic Dream i aktywnie poszukuje partnerów do tworzenia dużych tytułów osadzonych w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Co zresztą widać po Star Wars: Fate of the Old Republic – produkcji prowadzonej przez Casey’ego Hudsona w Arcanaut Studios. Hudson to postać dobrze znana graczom – stał za oryginalną trylogią Mass Effect oraz KOTOR–em. Jego nowy projekt zapowiada się jako kolejna epicka przygoda RPG w obrębie tej franczyzy.
Na bliższy czas zapowiadają się natomiast dwa mniej spektakularne, ale ciekawe tytuły. Galactic Racer to powrót do wyścigów ścigaczy, kojarzonych z Mrocznego Widma. Z kolei Zero Company to taktyczna produkcja inspirowana XCOM–em, która ma trafić na PC i konsole jeszcze w tym roku. Pomimo zawirowań wokół Eclipse, obecność Gwiezdnych Wojen w gamingu wyraźnie się poszerza i dzieje się to zupełnie bez udziału Quantic Dream.
Sytuacja studia tworzy jeden z bardziej dramatycznych scenariuszy w branży ostatnich lat. Twórcy znani z nagradzanych, kameralnych produkcji narracyjnych znaleźli się pod presją komercyjnego sukcesu gry wieloosobowej, która ma zadecydować o tym, czy ich flagowy projekt w ogóle dotrze do graczy. Najbliższe miesiące pokażą, czy Spellcasters Chronicles zgromadzi wystarczająco dużą społeczność, by przekonać NetEase do dalszego finansowania i czy Star Wars Eclipse kiedykolwiek wyjdzie poza fazę preprodukcji.
Źródło: Eurogamer



