Na rynku gier coraz głośniej mówi się o sztucznej inteligencji. Wydawcy jak EA czy Krafton (PUBG, inZOI) otwarcie deklarują strategię „AI-first”, inwestując dziesiątki milionów dolarów w narzędzia, które mają przyspieszyć i potanić produkcję. Część studiów już korzysta z AI do tworzenia assetów, testów QA czy nawet pisania questów.
Szef Take-Two twierdzi, że GTA stworzone przez AI nie miałoby sensu
Ale Strauss Zelnick będący szefem Take-Two Interactive, które posiada markę GTA, Red Dead Redemption, NBA 2K i BioShock podchodzi do tematu zupełnie inaczej. Podczas CNBC Technology Executive Council Summit jasno stwierdził, że gra pokroju Grand Theft Auto stworzona przez AI nie byłaby dobra.
Zelnick uzasadnił swoją opinię w dość ostrej formie. Jego zdaniem modele AI są oparte na danych historycznych, co oznacza, że odtwarzają schematy, a nie tworzą coś naprawdę nowego. Ponadto AI może pomóc w analizie czy automatyzacji prostych procesów, ale nie zastąpi ludzkiej kreatywności, której wymaga tworzenie gier takich jak GTA.
Nawet jeśli dziś teoretycznie dałoby się wygenerować nową odsłonę GTA jednym kliknięciem, efekt końcowy byłby powtarzalny, bez świeżości i innowacji.
Zelnick nieprzypadkowo odwołuje się do Grand Theft Auto, bo to właśnie ta marka ma udowodnić, że ludzka wyobraźnia wciąż jest niezastąpiona. GTA VI zadebiutuje w przyszłym roku i według prezesa ma być kolejnym dowodem na to, że kreatywność zespołu Rockstar jest unikatowa i nieosiągalna dla algorytmów.

To także sygnał wysłany inwestorom i branży, że Take-Two stawia na długowieczne marki i perfekcję twórczą, a nie krótkoterminowe cięcia kosztów poprzez automatyzację.
Co ciekawe, stanowisko Zelnicka kontrastuje z działaniami konkurencji. Electronic Arts zachęca wszystkich pracowników (~15 tys. osób) do korzystania z wewnętrznych narzędzi AI w codziennej pracy, gdzie Ubisoft eksperymentuje z AI do generowania dialogów i NPC.
To pokazuje, że branża jest podzielona. Jedni widzą w AI szansę na redukcję kosztów, inni – zagrożenie dla jakości i unikatowego charakteru gier.
Nie można też zapominać, że gracze są coraz bardziej sceptyczni wobec branży AAA. Ostatnie duże premiery były często krytykowane za bugi i brak innowacji. Zelnick trafnie zauważa więc, że AI, które kopiuje przeszłość, mogłoby tylko pogłębić ten kryzys.

Take-Two podchodzi do tego ostrożnie bowiem woli postawić na sprawdzony model – wysokobudżetowe produkcje dopieszczone przez ludzkie zespoły, które celują w wysokie oceny i długoterminową sprzedaż.
Zelnick nie odrzuca AI całkowicie, a wręcz przyznaje, że w niektórych obszarach (np. optymalizacja, zarządzanie projektami, testy) ma sens. Ale kluczowa różnica polega na tym, że dla Take-Two AI to narzędzie wspierające, a nie zastępujące twórców.
Dowiedz się więcej: Pracownicy EA obawiają się redukcji etatów przez AI
W czasach, gdy coraz więcej firm stawia na automatyzację, ta filozofia może wyróżnić Take-Two na tle konkurencji. Pytanie tylko, czy w obliczu rosnących kosztów produkcji i presji inwestorów, takie podejście będzie możliwe do utrzymania.
Źródła: VGC, Business Insider, Ubisoft



