Stało się to, co wisiało w powietrzu. Clair Obscur: Expedition 33 zgarnęło tytuł Gry Roku, dostając 9 statuetek z 12 nominacji, ale ten gigantyczny sukces natychmiast wywołał potężną aferę. Fala szumu podniosła się wokół tego, że Sandfall Interactive sprzątnęło sprzed nosa dużą część nagród innym, a najgłośniejszym echem odbiły się głosy, że to Kingdom Come: Deliverance 2 miało zostać okradzione.
Afera wokół nagród The Game Awards 2025. KCD 2 okradzione?
Twórcy tego średniowiecznego RPG-a nie kryli swojego rozczarowania sromotną porażką w trzech kluczowych kategoriach. Dyrektor ds. Komunikacji Warhorse Studios – Tobias Stolz-Zwilling (Sir Tobi) – opublikował na X/Twitterze post z tekstem: „zostaliśmy okradzeni”, opatrując go zdjęciem statuetki The Game Awards. Szczerze?
To wszystko pokazuje takie bardzo kruche ego. Byli tak blisko, a jednak nie potrafili po to sięgnąć. To jest po prostu zabawne i – szczerze mówiąc – niezrozumiałe, jak można najeżdżać inne studio, które po prostu wygrało nagrodę, zostało wybrane jako zwycięzca…
Pewnie, ktoś mógłby pomyśleć: „Ej, ale mogli zostać oszukani, a Geoff Keighley nie przyznał im nagrody, prawda?”. No właśnie, nie do końca. Oficjalne konto Kingdom Come: Deliverance 2 na Twitterze opublikowało mema, w którym wybrana opcja dialogowa brzmiała: „Blame the French” (obwiniaj Francuzów).
Reakcja Warhorse to dziwny ruch z PR-owego punktu widzenia i tak naprawdę pokazuje pewną słabość tego studia, która może budzić obawy co do zdrowego podejścia do tworzenia gier. Osobiście w każdej porażce widzę motywację do stania się lepszym.
Warhorse Studio, zamiast krzyczeć na social mediach, że są okradzeni i rzucać troszkę ofensywne teksty w stronę twórców Expedition 33, mogłoby przyjąć inną postawę. Na przykład: „Następnym razem zgarniemy nagrodę, zrobimy lepszą grę, przyjdziemy tu jeszcze raz i zmieciemy konkurencję”. Takie podejście byłoby o wiele korzystniejsze również dla nas, graczy.
Ekspedycja jako indyk? Absurdy gatunków na TGA

To, że Expedition 33 zasłużyło na tytuł Gry Roku, raczej nikt nie ma wątpliwości. Ta gra jest bardzo zachwalana, zgarnęła praktycznie same dziesiątki i to nie tylko od recenzentów, ale i od samych graczy. Ludzie oszaleli na punkcie jej formuły, która na bazie japońskich RPG dała nam aktywniejsze uniki i blokowanie w czasie rzeczywistym. Jednak nie wszystkie kategorie powinny przypadać ekipie od Clair Obscur.
Największa afera wybucha wokół zwycięstwa w dwóch kategoriach: Best Indie Game i Best Debut Indie Game. Rozgorzała debata o sensowności tej klasyfikacji i pojawił się kluczowy problem, czy Ekspedycja w ogóle jest grą indie?
Według twórców Clair Obscur: Expedition 33 budżet produkcji wyniósł mniej niż 10 milionów dolarów, a rdzeń zespołu Sandfall Interactive liczył około 30 osób. Jednocześnie studio otwarcie podkreśla, że w kluczowych obszarach – takich jak animacje walki, lokalizacja, testy QA czy porty na inne platformy – korzystało z zewnętrznych partnerów, co znacząco zwiększyło faktyczną liczbę osób zaangażowanych w projekt.
Sandfall pozostaje formalnie niezależnym studiem, ale Clair Obscur powstało we współpracy z wydawcą Kepler Interactive, który zapewnił finansowanie produkcji oraz wsparcie wydawnicze. Trudno więc mówić o pełnej niezależności finansowej i wydawniczej – bez kapitału Keplera i wsparcia ze środków publicznych stworzenie gry o takiej skali, z udziałem profesjonalnych aktorów i rozbudowaną oprawą, byłoby dla studia skrajnie trudne lub wręcz nierealne.

Expedition 33 nie opierało się wyłącznie na jednym źródle finansowania. Projekt korzystał z kombinacji środków prywatnych i publicznych: Sandfall pozyskało wsparcie m.in. w formie grantów, w tym 50 tysięcy dolarów z programu Epic Games oraz dofinansowanie z francuskiego Centre national du cinéma et de l’image animée (CNC) w ramach funduszu wspierającego gry wideo.
Twórcy wspominają też o inwestorach wkładających własne środki w małe projekty, ale szczegółowa struktura kapitałowa studia – w tym ewentualny udział firm należących do rodziny Guillaume’a Broche’a – pozostaje w sferze domysłów opierających się głównie na internetowych śledztwach, a nie oficjalnej dokumentacji.
Uważam, że ta gra nie powinna mieć łatki indie. Problem w tym, że na gali nie podano jasnych kryteriów definiujących kategorie. Ludzie co roku mogą kłócić się o to, czemu coś było w danej kategorii, bo nie ma wytycznych. To po prostu jest gra AA, a nie tytuł niezależny. Więc przynajmniej tych dwóch nagród Expedition 33 nie powinno mieć, patrząc na skalę i budżet. Takie sytuacje tworzą przepaść między Clair Obscur a takimi typowymi, skromnymi indykami. Żadna gra indie nie zbliży się do poziomu laureata Gry Roku 2025.
Kwestia RPG. Czy Clair Obscur: Expedition 33 zasłużyło na nagrodę?

Oczywiście, tytułu gry indie można bronić argumentem, że wydawcą jest Kepler, który jest niezależny i zdecentralizowany. Ale pomyślmy: czy wtedy produkcja, którą Kepler bierze pod swoje skrzydła, miałaby otrzymać adaptację filmową? To jest pewien wzór i model biznesowy. Kepler celuje w tytuły z potencjałem filmowym i daje twórcom narzędzia, by później zbudować most do dosłownego kina. Mieliśmy to przy Sifu – gra wydana w lutym 2022, a adaptacja serialu na Prime Video (odcinek w antologii Secret Level) została wydana w 2024 roku, a pełnometrażowa adaptacja dla Netflixa ogłoszona w 2025.
Przed premierą Clair Obscur: Expedition 33 już miało deal ze Story Kitchen na adaptację live action. Podobnie dzieje się z Life of P. To nie jest przypadek – to czysta korporacyjna kalkulacja i przemyślany plan, który daje duży potencjał na nadbudowę: gra, film, merch, sequel i koło się powtarza.
Jeśli chodzi o finansowanie, nie możemy pominąć też NetEase – chińskiego konglomeratu gamingowego, który zainwestował 120 milionów dolarów w wydawcę Kepler Interactive, co stwarza potencjalne powiązania z finansowaniem międzynarodowych projektów. To jest błąd – wykalkulowany projekt, jakim jest Clair Obscur, łączy estetykę mniejszych twórców z globalnym zasięgiem. To robią tytuły AA od dawna. Samo finansowanie Expedition 33 nie było oddolnym ruchem i nie wzięło się znikąd. Zostało to przekształcone przez całą sieć korporacyjną i organizacje, które mają wpływ na politykę finansowania projektów wewnętrznych przez państwa, co pokazał właśnie NetEase.

Właśnie ta kategoria wywołała oburzenie, bo Expedition wygrało z Kingdom Come: Deliverance 2, gdzie wygrana produkcja prezentuje zupełnie inny rodzaj rozgrywki niż zachodnie RPG. Część krytyków sprowadza RPG do aspektów fabularnych, wskazując, że w Expedition 33 brakuje odpowiednich wyborów i znaczenia tych wyborów, bo wcielamy się w gotową historię i jej konsekwencje. Ale w Wiedźminie 3 było podobnie! Ta gra została ogłoszona najlepszą grą RPG 2015 roku i jakoś nikt nie miał problemu, że o zakończeniu potrafił zadecydować tylko jeden wybór, a gra nie stawiała przed nami wielkich konsekwencji..
Tymczasem Expedition 33 jest dużo bardziej RPG niż Wiedźmin!
Niestety, nie mam odniesienia do Kingdom Come 2 (grałem tylko w jedynkę i nie mam zastrzeżeń co do jej RPG-owości). Sequel budzi u mnie naturalne obawy ze względu na to, że jest kontynuacją tej samej historii, więc możliwości RPG-owe mogą być okrojone. Ale czy kategoria RPG dla Expedition 33 jest niezasadna? Jest uzasadniona w pełni, nawet dużo bardziej niż dla Wiedźmina 3.
W Clair Obscur mamy drzewko umiejętności dla każdej postaci, levelowanie atrybutów, zarządzanie drużyną, tworzenie synergii, dobór broni i jej ulepszanie, cały system pikto… Jakby nie patrzeć, w kontekście systemów tworzenia i rozwoju postaci, mechanik i cyferek, Clair Obscur ma dużo większą głębię niż Wiedźmin 3, a jakoś z Wiedźminem nikt nie miał problemu.
Lekcja dla The Game Awards

Zachowanie ludzi z Warhorse Studio jest dość dziwne: wrzucanie memów, krzyczenie, że zostali oszukani i obrabowani, wzywanie do „obwiniania Francuzów”… a jednak, mimo wszystko, po gali zaczynają wspólnie świętować. Trochę przypomina to polityków, którzy wyzywają się na obradach Sejmu, rzucają inwektywy, a finalnie i tak razem będą pić wódkę.
Całe to zamieszanie z nominacjami i nagrodami dla Clair Obscur na The Game Awards powinno wyciągnąć jedną lekcję: TGA musi jasno wytyczyć kryteria z kategorii. Pokazać, dlaczego dana gra się łapie, dlaczego nie, jakie warunki powinny być spełnione. Wtedy już nikt nie miałby problemu co do słuszności nominacji i nagród.
Jeśli jednak chodzi o takie pojęcia jak indie, gdzie sposobów rozumienia jest wiele, pojawia się pytanie, czy to jest fair. Czy taki Silksong miał jakąkolwiek szansę zetrzeć się z Clair Obscur: Expedition 33? To jest serio duży problem. Moim zdaniem, jeśli Ekspedycja miałaby łapać się w te kategorie według wymogów TGA, to powinna wygrać, ale… nie powinna być w ogóle nominowana w kategorii indie.
Granice definicji tych gatunków – indie i RPG – na gali nie są zbyt jasne, przez co dochodzi do problemów interpretacyjnych i ludzie się wykłócają przez następne parę dni w mediach społecznościowych. Wystarczy zdefiniować te kategorie, wyznaczyć zasady, a myślę, że nikt nie miałby problemu. Expedition 33 jest naprawdę świetną grą, zasługującą na nagrody, ale to jest ten sam przypadek, gdzie po prostu te kategorie mają absurdalną konstrukcję. Mamy przecież Best Multiplayer, gdzie rywalizuje Battlefield 6 – masywna strzelanka online – ze Split Fiction – fabularną grą kooperacyjną dla dwóch osób, którą przechodzi się w kilkanaście godzin. Co ma piernik do wiatraka? Nie mam pojęcia.
Biorąc pod uwagę całe to zamieszanie – od emocjonalnej reakcji Warhorse Studio, przez spór o definicję gry indie i skalę finansowania Expedition 33 – które wydaje się być bardziej tytułem AA – aż po dyskusję o słuszności kategorii RPG. The Game Awards 2025 ostatecznie dostarczyło więcej kontrowersji niż klarownych rozstrzygnięć. Zamiast święta gier otrzymaliśmy medialną awanturę, która raz jeszcze obnażyła największą bolączkę gali: brak precyzyjnych i transparentnych kryteriów dla kluczowych kategorii.
O ile Clair Obscur: Expedition 33 bez wątpienia jest tytułem wybitnym i zasłużonym na tytuł Gry Roku, to festiwal kłótni w mediach społecznościowych będzie trwał dopóty, dopóki TGA nie wyciągnie jedynej słusznej lekcji: tylko jasno zdefiniowane zasady pozwolą uniknąć absurdalnych sporów o to, co jest indie, a co nie. W przeciwnym razie każda kolejna gala będzie jedynie powtórką tej samej, frustrującej debaty.



