Wciągająca rozgrywka, wysoki próg wejścia, ale jednocześnie problemy z serwerami i hitboksami. Twórcy Sifu po raz kolejny postawili na złożony system ruchów postaci, który w bijatyce sprawdził się świetnie. Ale czy zadziała tak samo dobrze w grze-usłudze o tematyce piłkarskiej?
Najważniejsze informacje
- Rematch to gra, której przydałoby się jeszcze co najmniej pół roku dopracowywania w early accessie.
- Produkcja Sloclapa zmaga się z problemami fizyki, hitboksów i niestabilności serwerów.
- Obecnie brak możliwości zmiany ustawień klawiszy.
- Rozgrywka daje satysfakcję po opanowaniu systemu sterowania.
- Gracz musi umieć odnaleźć się na każdej pozycji – bramkarza, obrońcy, pomocnika i napastnika.
- Detale decydują o zwycięstwie lub porażce.
- Gra ma rozsądną cenę i kosmetyczny, nienachalny system monetyzacji.
- Warto odczekać kilka miesięcy, aż pojawią się aktualizacje i poprawki.
Rematch pozwala wcielić się w spersonalizowanego piłkarza, który w meczach 3v3, 4v4 oraz 5v5 rywalizuje wraz z innymi graczami. Otrzymujemy do dyspozycji paletę ruchów inspirowaną Jogą Bonito, tym samym im bardziej efektowny strzał (np. nożyce), tym większa szansa na gola. Ale o tym za chwilę.
Tak jak w FIFIE Street, nie znajdziemy tutaj autów czy rzutów rożnych. Co więcej, nikt nie jest przypisany do jednej pozycji. W czasie meczu przyjdzie nam bronić dostępu do bramki, zatrzymywać rywali i inicjować akcje ofensywne, oczywiście zależnie od sytuacji. Ten płynny podział ról świetnie działa, bo wymusza opanowanie każdej funkcji na boisku. Ba, może się zdarzyć, że nasz bramkarz poczuje zew krwi i wybiegnie poza pole karne. Wtedy osoba, będąca na „szesnastce” przywdziewa rękawice i to na niej ciąży odpowiedzialność między słupkami.

Opis mechaniki mamy już za sobą, więc przejdźmy do przysłowiowego „mięska”. Przede wszystkim, gra Sloclapa powinna jeszcze trochę „poleżeć” w early accessie, najlepiej przez kolejne pół roku. Twórcy muszą dopracować kluczowe aspekty, bo na ten moment Rematch przypomina raczej nieoszlifowane demo technologiczne.
Zdarzają się sytuacje, w których nasi towarzysze widzą coś zupełnie innego niż my. Niejednokrotnie podczas meczu mówiłem, że dobiłem piłkę po interwencji bramkarza, podczas gdy znajomy twierdził, że ten ją złapał bez problemu. Najbardziej kuriozalny moment? Ostatnie sekundy spotkania, strzeliłem bramkę z dystansu, piłka wpadła do siatki, dając nam remis, a mimo to… mecz zakończył się zwycięstwem przeciwników.
Winą za takie sytuacje obarczam niestabilne serwery i problemy z połączeniem. To coś, nad czym Sloclap musi popracować, bo przy grze wymagającej błyskawicznych reakcji i precyzji każda desynchronizacja to ogromny problem.

Uważam, że skoro tytuł kierowany jest do fanów piłki nożnej, dobrze byłoby nieco upodobnić sterowanie do tego z FIFY. Przynajmniej w kwestii przypisania podstawowych klawiszy do strzałów czy dośrodkowań. Brak takiej opcji można zrozumieć – ale już brak możliwości dostosowania przycisków pod siebie jest sporym niedopatrzeniem. Na ten moment Rematch nie oferuje żadnej konfiguracji, co dla wielu graczy może okazać się nie do przeskoczenia. Fani Sifu odnajdą się jednak bez trudu – ja sam jestem jednym z nich.
Gra często porównywana jest do Rocket League’a, więc przyjrzyjmy się, jak wygląda walka o piłkę, znana z samochodowego futbolu jako 50/50. W Rematchu zdarza się, że dwóch zawodników robi wślizg dokładnie w tym samym czasie – w teorii powinien decydować rzut monetą, ewentualnie kąt, z którego atakujemy, ale w produkcji Sloclapa efekt bywa całkowicie losowy. Mój zawodnik wyraźnie dotyka futbolówki wcześniej, a ta leci w przypadkową stronę. Twórcom zdecydowanie przyda się wsparcie specjalistów działu fizyki.
Na dodatek niekiedy mam wręcz wrażenie, że moja postać jest przezroczysta – piłka przelatuje przez nią, jakby nie istniała. Bez poprawy hitboksów i systemu kolizji frustracja graczy będzie tylko rosła. Z tych względów trudno dziś polecić Rematch jako gotowy produkt, ale… tu zaczyna się inna historia.
Syndrom jeszcze jednego meczu
Mecze rankingowe potrafią być bardzo wyrównane – często kończą się dogrywką po sześciu minutach bez goli. W takich chwilach ręce ślizgają się od potu, serce bije szybciej, a po wygranej natychmiast chce się zagrać ponownie. Po porażce? Tak samo, przecież nie zakończysz dnia przegraną.

Animacje przy strzałach nożycami prezentują się znakomicie, a wśród graczy błyskawicznie pojawiła się „meta”: odbicie od bandy i przewrotka. Warto też podkreślić świetnie zaprojektowaną rolę bramkarza – to prawdopodobnie najciekawsze wcielenie golkipera w grach piłkarskich. Owszem, zdarza się wbiec z piłką w rękach do własnej bramki i nie, nie jest to zaliczone jako gol, ale to kolejny dowód na to, że gra wciąż potrzebuje dopracowania.
Rematch wymaga pełnego skupienia i szybkich decyzji: kogo pokryć, kiedy rzucić się po piłkę, kiedy wyjść z bramki, czy lepiej podać, czy może strzelać. Dzięki temu czujemy się, jakbyśmy brali udział w meczu z przyjaciółmi na futurystycznym orliku – szczególnie dzięki reakcjom postaci. Niewykorzystana okazja? Szykuj się na kąśliwe „Dobra robota!” od bramkarza, który przed chwilą sam puścił babola niczym Kuszczak z Kolumbią.

Styl graficzny? Prosty, ale na swój sposób ujmujący. Niektórym może przypominać spełnienie dziecięcego marzenia o grze inspirowanej Galactic Football. Nie jest to wizualny majstersztyk, ale pozwala skupić się na tym, co najważniejsze – akcji. System monetyzacji? Istnieje, ale jest całkowicie kosmetyczny. Nie ma tu ułatwień za gotówkę – żadnych dopalaczy, przyspieszeń czy wpływu na balans. A to wszystko w rozsądnej cenie, bo podstawka kosztuje zaledwie 89 zł na Steamie.
Mimo tych wszystkich pozytywów, nadal nie mogę polecić Rematchu z pełnym przekonaniem. Kupując grę, zgadzamy się na uczestnictwo w testach nieoficjalnej wersji beta. Lepiej wstrzymać się jeszcze kilka miesięcy i sprawdzić, co twórcy poprawią w aktualizacjach. Chyba że wasi znajomi już grają i mają ubaw po pachy – wtedy śmiało dołączajcie. Bo mimo braków, Rematch ma szansę stać się e-sportowym przebojem.



